- Najbardziej niepokojąca jest sekwencja wydarzeń w tej sprawie. Wszystko zaczęło się od medialnego ataku pana Deresza na zespół ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. W wyniku tego ataku marszałek Sejmu zwołuje spotkanie, które ma dokonać oceny, przeglądu i weryfikacji prac zespołu i zaproponować nowe uwarunkowania regulaminowe, które jak rozumiem mają ograniczyć wolność prac zespołu, bo poszerzyć ich już się nie da - tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl Krzysztof Szczerski.
Oburzony prezentowanymi tam tezami był m.in. mąż zmarłej 10 kwietnia 2010 r. posłanki SLD Jolanty Szymanek-Deresz. Paweł Deresz wystosował list otwarty do Kopacz, w którym zwrócił się o dołożenie starań w celu szybkiego zakończenia działalności zespołu Macierewicza, którą określił mianem „haniebnego spektaklu”.
Praca zespołów parlamentarnych i możliwość organizacji zespołów określa ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora i wynika wprost z regulaminu. Obie te prawne regulacje nie nakładają żadnych ograniczeń na prace zespołów.
- Jest to po prostu prawo posła do tego, żeby pracować w zespołach parlamentarnych. Każda forma ograniczenia szczegółowego prac zespołu oznacza ograniczenie prawa posła, które wynika z ustawy i regulaminu Sejmu. Mi się to bardzo nie podoba i cały zespół w którym pracuję wypowiedział się, że nie może być tak, że dokonuje się pewnej represyjnej regulacji związanej z atakiem medialnym na zespół parlamentarny. Wiemy, że jest to zespół który akurat nie podoba się politycznie większości parlamentarnej. Jest to zupełnie niezgodne z wolnością mandatu poselskiego - podkreśla poseł Krzysztof Szczerski.
Jak informowaliśmy już na łamach portalu niezalezna.pl wicemarszałek Cezary Grabarczyk z PO zapowiedział, że Prezydium Sejmu zajmie się zarówno formułą pracy zespołów, jak i ich liczebnością. Według posła Szczerskiego dlatego, że "kogoś drażni jedno drzewo, chce się wyciąć cały las".
- Jestem członkiem kilku zespołów parlamentarnych, w których poważnie pracujemy. Zespół parlamentarny ds. katastrofy smoleńskiej, zespół parlamentarny karpacki, zajmujący się strategią karpacką, organizujący doroczne konferencje w Krynicy – Europa Karpat. Ja nie mam nic przeciwko dużej liczebności zespołów, bo jest to element wolności mandatu poselskiego. Chce się wyciąć cały las, dlatego, że jedno drzewo kogoś drażni. Z takich powodów nie można nakładać kagańca i kajdanek na posłów dlatego, że kogoś drażni jeden zespół i w związku z powyższym ograniczać pracę wszystkim i walczyć metodami administracyjnymi z wolnością słowa i mandatu poselskiego. Jest to rodzaj represji i to represji wynikającej z zewnętrznego nacisku i z politycznej niechęci. To się nie powinno zdarzyć w dojrzałym parlamencie - wyjaśnia w rozmowie z portalem niezalezna.pl Krzysztof Szczerski.