- Poznałem go w 1982 r., choć ta data nie jest pewna, bo pamięć płata figle - mówi o początkach spotkania z agentem Turowskim Piotr Jegliński.
Jegliński wyjaśnia obecną taktykę Turowskiego: - Pamiętajmy, że o ile szpiegostwo przeciw NATO,podlega przedawnieniu, to działalność przeciwko opozycji już nie. Kiedy tylko Turowski dowiedział się, że będę zeznawał, to jego pryncypał, płk Medyński, złożył do akt zaświadczenie o tym, że jego głównym zadaniem było śledzić NATO poprzez kapelanów. Jest to śmieszne. Cóż on tam mógł śledzić w Centre Russe w Meudon? Mógł najwyżej poznać paru pomniejszych zachodnich agentów. Jego głównym celem było śledzenie opozycji, czyli naszego środowiska. Był zwykłym kapusiem. Przecież te raporty są żałosne, pisane w duchu dialektyki marksistowskiej. Zresztą sam przeczytałem, jak jeszcze niedawno określał się jako marksolog - mówi Jegliński.
Jegliński tak puentuje działanie agenta i jego mocodawców: - Prawdziwa rola Tomasza Turowskiego wyjdzie na jaw. Dowiemy się, do czego tak naprawdę służyły jego donosy i meldunki i jaki on miał pośredni udział w przygotowaniu zamachu. Myślę, że z czasem wyciekną i rosyjskie źródła. To jest kwestia czasu. On był bardzo płodny - przypuszcza się, że ocalało parę tysięcy dokumentów napisanych przez niego w ciągu całego czasu pracy. Myślę, że powstanie taka kwerenda, bo to jest osoba medialnie została nagłośniona, i rzeczywiście, jak powiedziała jedna z najważniejszych osób w naszym państwie, to był najważniejszy wykryty szpieg tego dwudziestolecia. Tomasz Turowski został pozytywnie zweryfikowany. Należałoby zadać pytanie: kto go weryfikował i kto przyjął go do służb wolnej Rzeczypospolitej? Kto dopuścił do takiego niebezpieczeństwa? To człowiek z XIV wydziału, a więc podległy Sowietom, rozpracowany przez nich i być może szkolony. W tej książce jest wątek porażający śmiesznością, że niby on, jako członek Stronnictwa Demokratycznego, wyjeżdżał zalegendowany do ZSRS, żeby donosić o tym, co się dzieje w tym kraju, rozpracowywać pewne aspekty życia politycznego. To jest jedna wielka kpina. Ten człowiek miał swoje dossier, przypuszczam, w KGB i nie tylko - uważa były opozycjonista.