Putinowi należy postawić pomnik za wsparcie naszej drogi do Europy – żartują Ukraińcy. Ekonomiczny szantaż, jaki stosuje Kreml, przynosi skutki odwrotne od zamierzonych. Zamiast złamać ukraińskie władze i zmusić je do współpracy z Rosją na jej warunkach, spowodowały, że Kijów jest dziś bliżej Brukseli niż Moskwy. Dziennik „Kommiersant-Ukraina”, powołując się na wypowiedź ukraińskiego premiera, poinformował, że w wyniku dotychczasowej dywersyfikacji dostaw gazu Ukraina prawie dwukrotnie zmniejszyła zakup rosyjskiego gazu.
Dziś Kijów płaci Gazpromowi ok. 430 dol. za 1000 m sześc. gazu, a na przykład Niemcy – tylko 380, choć do tych ostatnich trzeba go pompować 1800 km dalej. Rosjanie, mimo złożonych wcześniej obietnic, nie chcą jednak obniżyć Ukraińcom stawek. W tej sytuacji Ukrainie bardziej opłaca się kupować gaz w niemieckiej kompanii RWE. – Dochodzi do absurdu, bo w Niemczech rosyjski gaz jest tańszy niż na ukraińsko-rosyjskiej granicy. W tej sytuacji gotowi jesteśmy całkowicie zrezygnować z zakupów gazu w Rosji – wyjaśnia premier Azarow. Dodał, że jego kraj będzie mógł całkowicie uniezależnić się od dostaw z Rosji w ciągu trzech lat.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"