- Zrobiliśmy takie ograniczenia, że teraz strażnicy sami tego nie robią. To jest drugie tyle [mandatów]. Mandaty zostały ograniczone, więcej zejść nie mogę. Porozmawiam na ten temat z szefową, będzie taka chryja [medialna] w drugą stronę, że to głowa mała - denerwował się w rozmowie z dziennikarzem niezalezna.pl, szef Straży Miejskiej, przypominając, że dostaje dziennie 700 skarg od mieszkańców, a musi teraz ograniczyć liczbę mandatów o połowę.
- W sprawie rozmowy komendanta Straży Miejskiej prezydent Warszawy poprosiła o pisemne wyjaśnienia. Do końca tygodnia Hanna Gronkiewicz Waltz podejmie decyzje – powiedziała niezalezna.pl Agnieszka Kłąb z biura prasowego miasta Warszawy. Ratusz cały czas utrzymuje, że nie było jakiegokolwiek wpływu na politykę warszawskiej straży miejskiej.
Kilka dni temu niezalezna.pl opublikowała rozmowę z komendantem Zbigniewrm Leszczyńskim. Wynika z niej, że ratusz naciskał na Straż Miejską, by ta do referendum ograniczyła liczbę wystawianych mandatów. Za pomocą dziennikarskiej prowokacji uzyskaliśmy ostateczny dowód.
Podając się za jednego z radnych Platformy Obywatelskiej, zadzwoniliśmy do komendanta Straży Miejskiej m.st. Warszawy. W rozmowie Leszczyński potwierdza, że Straż Miejska podjęła decyzję, by do czasu warszawskiego referendum ograniczyć liczbę mandatów. - Blokady są zakładane tylko w strefie płatnego parkowania. Jeżeli moi to zakładają, to na zlecenie ZDM, gdzie jest nieopłacone. Nigdzie indziej nie zakładają - zapewniał w rozmowie z dziennikarzem, podającym się za radnego PO.
Konsekwencją prowokacji jest też zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. - Informuję o dokonaniu przestępstwa wyczerpującego znamiona określone w art. 231 kk i na podstawie art. 303 kpk, wnoszę o wszczęcie i przeprowadzenie w niniejszej sprawie postępowania karnego - napisał Oskar Możdżyń z Sosnowca w piśmie do Prokuratury Rejonowej Śródmieście Warszawa.
POSŁUCHAJ, CO MÓWIŁ KOMENDANT PODCZAS DZIENNIKARSKIEJ PROWOKACJI NIEZALEZNA.PL
