„Kraków Razem” to inicjatywa mieszkańców Krakowa, którzy deklarują, że nie są związani z żadną partią polityczna ani organizacją. Jednocześnie podkreślają, że ich celem jest zwrócenie uwagi na problemy Krakowa i sposoby ich rozwiązania. Ich zdaniem nawet bez zagłębiania się w księgi finansowe miasta można dostrzec, że Kraków „jest na skraju bankructwa”, dlatego „czasach kryzysu społeczeństwo przemawia w sposób bardziej wyraźny i zrozumiały dla władz Miasta”. Według mieszkańców idea referendum „podobnie jak idea impeachmentu w USA - nie ma na celu wyboru nowego prezydenta, ale ocenę urzędującego”.
- Odwołanie PREZYDENTA i RADY MIASTA ma na celu nie tylko otrzeźwienie danej partii rządzącej, co całej klasy politycznej. Sprawnie funkcjonujący mechanizm referendum wytwarza presję motywującą rządzących do liczenia się z głosem obywateli. (...) Prezydent musi się liczyć także ze zwykłymi obywatelami i to nie tylko tymi, którzy chodzą do wyborów. Musi się liczyć także z tymi, którzy nie chodzą do wyborów, bo uważają, że nie mają na kogo głosować, ale interesują się losami Miasta i jeśli mają możliwość wyrażenia swego głosu, to pokazują żółtą kartkę podpisując się pod wnioskiem o zorganizowanie referendum, a następnie czerwoną w trakcie głosowania – czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na stronie Niezależnego Komitetu Mieszkańców „Kraków Razem”.
Mieszkańcy zarzucają prezydentowi Krakowa przede wszystkim nadmierne zadłużenie miasta oraz bezzasadne podwyżki opłat za wywóz śmieci i inne usługi miejskie. Ponadto ich zdaniem Jacek Majchrowski nie prowadzi właściwej polityki mieszkaniowej i nie przeprowadza konsultacji społecznych przy podejmowaniu decyzji oraz uchwalaniu planów zagospodarowania przestrzennego i lokalizacji szkodliwych dla zdrowia i uciążliwych dla mieszkańców inwestycji.
- Głównym problemem Miasta jest nie tyle wysokie zadłużenie, co problem z określeniem jego wysokości. „Kreatywna księgowość” sprawia, że oficjalny dług nie przekracza 60% dochodów budżetu Miasta. Oficjalny dług nie uwzględnia jednak takich wydatków Miasta jak np. spłata kredytu na budowę hali widowiskowo-sportowej w Czyżynach. Mieszkańcy Krakowa utracili kontrolę nie tylko nad wysokością wydatków, jak i pozyskiwania dochodów budżetowych (brak przejrzystego rejestru terenów miejskich i wpływów uzyskiwanych z tytułu dzierżaw) - czytamy na stronie internetowej zwolenników referendum.
Mieszkańcy Krakowa przedstawiający się jako „Kraków Razem” tłumaczą, że ufali prezydentowi Jackowi Majchrowskiemu i organom kontrolnym, jednak cena za okazane zaufanie okazała się dla nich bardzo bolesna.
- Cena za to zaufanie jest bardzo bolesna: od ostatnich wyborów samorządowych mamy drastyczne podwyżki bez widocznej poprawy usług lub infrastruktury miejskiej... zaufanie ma swoje granice – przekonują mieszkańcy Krakowa.