- Rząd twierdzi, że polski nauczyciel jest złym nauczycielem, mało pracuje i trzeba go dociążyć. Niestety jakoś statystyki całkiem inaczej mówią (...) A ona (minister edukacji Krystyna Szumilas – przyp. red.) na rządzie mówi, że trzeba dołożyć dwie godziny nauczycielom do etatu, bo nie wypełniają 40-godzinnego czasu pracy. To ministerstwo zniszczyło polską oświatę, zniszczyło system i jakość polskiej oświaty. A teraz jeszcze prowadzi do tzw. anarchii samorządowej, bo tyle mamy polityk edukacyjnych, ile samorządów – mówił do zgromadzonych przewodniczący oświatowej Solidarności Ryszard Proksa podczas protestu przed MEN.
W proteście oświatowej Solidarności przeciwko polityce oświatowej rządu uczestniczyło ok 4 tys. osób. Protestujący ubrani byli w koszulki z logo „Solidarności” i trzymali transparenty z napisami „Cud premiera do szkół nie dociera”, „MEN - Marnowanie Edukacji Narodowej”, „Stop oszczędnościom w oświacie”.
Związkowcy założyli także tekturowe maski z podobizną Krystyny Szumilas. W petycji do minister edukacji związkowcy napisali, że domagają się m.in. większych nakładów finansowych na oświatę. Chcą także wstrzymania prac nad Kartą Nauczyciela, zaprzestania likwidacji szkół i zwolnień nauczycieli oraz naprawy reformy nauczania. Ponadto w czasie protestu związkowcy przedstawili „grzechy główne ministra edukacji narodowej”. Za najpoważniejsze „grzechy MEN” uznali m.in. szkodliwe zmiany podstawy programowej, likwidację szkół i prywatyzację oświaty, brak rzeczywistego dialogu społecznego, masowe zwolnienia pracowników oświaty, obniżanie jakości kształcenia, niedofinansowanie oświaty, wyzbywanie się odpowiedzialności państwa za oświatę, obowiązkowe posyłanie 6-latków do nieprzygotowanych szkół, drogie podręczniki i odstępowanie od wychowania historyczno-patriotycznego.
- Oświata jest dobrem całego narodu i nie wolno jej traktować jako wydatek budżetowy, ale jako ważną i niezbędną inwestycję w przyszłość młodego pokolenia. Nie możemy pozwolić, aby krótkowzroczne i nieprzemyślane zmiany doprowadziły do dalszego obniżenia jakości kształcenia pokoleń Polaków – podkreślali związkowcy.