San Marino ma wyjątkowo niekorzystny bilans spotkań. W rozegranych dotychczas 119 meczach zawodnicy wywalczyli zaledwie jedno zwycięstwo i trzy remisy – pozostałe 115 spotkań przegrali. Najwyższa porażka 0:13 miała miejsce w 2006 roku z Niemcami.
Historyczną wygraną piłkarze San Marino odnieśli w 2004 roku, kiedy na Stadionie Olimpijskim w Serravalle pokonali 1:0 Liechtenstein.
Komentatorzy przekonują, że trudno sobie wyobrazić inny scenariusz w dzisiejszym meczu niż przekonującą wygraną ekipy trenera Waldemara Fornalika, która w pierwszym spotkaniu zwyciężyła w marcu w Warszawie 5:0. Wiadomo jednak, że w rewanżu nie zagrają kontuzjowani Robert Lewandowski i Jakub Wawrzyniak oraz pauzujący za żółte kartki Kamil Glik.
- We wtorkowym meczu interesują mnie tylko trzy punkty i musimy zrobić wszystko, aby je wywalczyć. Jeśli zagramy na swoim dobrym normalnym poziomie, pokonamy San Marino. Trzeba jednak pamiętać, że rywale potrafią wyprowadzać groźne kontry. Wygrana pozwoli nam pojechać w październiku na Ukrainę w zdecydowanie lepszych nastrojach. Większych zmian w składzie, poza wymuszonymi, nie przewiduję, bo wciąż musimy się zgrywać - zapowiedział Fornalik.