Odnosząc się do swojego wywiadu w „Rzeczpospolitej” na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński ostro krytykował najbliższych współpracowników prezydenta Bronisława Komorowskiego i sugerował, że jego doradcy niekoniecznie byli związani z opozycją demokratyczną.
- Skąd jest generał Koziej?Skąd jest pan Nałęcz? Czy on był w opozycji może, czy może w PZPR-ze? - pytał Jarosław Kaczyński.
Najwyraźniej wywołany do tablicy poczuł się szef BBN Stanisław Koziej, który natychmiast zaktywizował się na Twitterze i stwierdził, że Jarosław Kaczyński jest zazdrosny o to, że to właśnie Koziej jest w otoczeniu prezydenta, choć wcześniej był wiceministrem obrony w czasach rządów PiS.
Na zarzuty internautów, że Koziej „od dziesiątek lat służy jednym i tym samym ludziom” szef BBN wyraźnie obruszony zapewnił: „Służę Polsce szanowny Panie!A jeśli idzie o ludzi,to pracowałem dla prezydentów i rządów wybieranych przez Polaków” - napisał na Twitterze.
Podsumowując całą dyskusję, Koziej w prostacki sposób zaczął ironizować z wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego.
(Twitter)- Pan Prezes jak zwykle: puścił bąka w towarzystwie i udaje, że nic się nie stało.Panie Prezesie: odwagi! Zrozumiemy,że Pan nie mógł wytrzymać - napisał na Twitterze Koziej.
Z całą pewnością urzędnik państwowy wysokiego szczebla powinien znać choćby podstawy kultury osobistej i wiedzieć, że publikowanie tego typu wpisów na łamach ogólnopolskiego serwisu jest po prostu nie na miejscu.