Francuz, który pracował jako kelner w Szampanii, tłumaczył, że pokłócił się ze swoim szefem i postanowił zmienić miejsce pracy na Brześć. Jak przekonywał, sądził, że Brześć leży w UE i wobec tego nie potrzebuje wizy.
Młody człowiek został zatrzymany przez brzeskich pograniczników 15 metrów od białoruskiej granicy, był mokry i brudny, a przy sobie miał tylko 1 euro, 1 koronę czeską i 30 złotych. Mówił, że dotarł do białoruskiej granicy autostopem przez Niemcy i Polskę.
- Miał dokument tożsamości obywatela Francji, kartę ubezpieczenia medycznego, produkty żywnościowe, a także fartuch, białą koszulę i krawat. Zamierzał w tym pracować w jednej z brzeskich kawiarń – poinformował rzecznik brzeskich służb granicznych.
Nielegalnemu imigrantowi grozi grzywna do 5 mln rubli białoruskich (1800 zł), deportacja oraz zakaz wjazdu na Białoruś przez 5 lat. Jak pisze „Komsomolskaja Prawda”, w najbliższym czasie ma on zostać przekazany polskim służbom granicznym.