- Mamy do czynienia ze świadomym bojkotem, matactwem przeciwko temu śledztwu - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl szef zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz. Poseł PiS skomentował informacje „Gazety Polskiej Codziennie” o tym, że specjaliści z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji do tej pory nie zbadali próbek pobranych ze szczątków ofiar tragedii smoleńskiej.
Jak pisała „GPC”, polscy specjaliści mieli przeprowadzić testy na obecność materiałów wybuchowych. Pełnomocnicy rodzin ofiar są oburzeni zwłoką w tej kluczowej sprawie. Podkreślają, że w odróżnieniu od wraku próbki pobrane z ciał znajdują się w Polsce i można je poddać rzetelnej analizie.
Macierewicz podkreślił podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie, że zespół jest zaniepokojony stanowiskiem prokuratury w związku z badaniem śladów materiałów wybuchowych z wraku TU 154M i z ciał ofiar.
"Do dzisiaj prokuratura milczy. Jakby wydanie decyzji o dopuszczeniu pełnomocników do tych czynności było jakąś niesłychanie skomplikowaną procedurą, jakby w tym tkwiła jakaś tajemnica. Być może tak jest. Do dzisiaj prokuratura nie poinformowała opinii publicznej o tym, ślady jakich materiałów wybuchowych znaleziono na wraku i ciałach ofiar" - powiedział polityk PiS.
Macierewicz zarzucił wojskowej prokuraturze, że nie sporządziła protokołu przekazania próbek Centralnemu Laboratorium Kryminalistycznemu. "To są działania, które wołają o pomstę do nieba" - ocenił.
"Łącznie pobrano i przekazano 758 próbek. W czerwcu złożono sprawozdanie wskazujące na szczegółowe zbadanie zaledwie 28 próbek. W stosunku do innych nie wiemy nic. Poza tym okazało się, że poza pobieraniem próbek na przełomie września i października (ub. roku), pobieraniem teraz - w lipcu i sierpniu, była jeszcze jedna wyprawa po próbki - w lutym i marcu" - zaznaczył poseł.