Odnosząc się do informacji o zapowiedzi wysłania w rejon Syrii rosyjskich okrętów, Witold Waszczykowski wyjaśnia, że ta reakcja Rosji pokazuje, jak ważny dla Kremla i rosyjskich interesów jest ten teren.
- Pokazuje to, że Rosja poważnie myśli o obronie Syrii i obronie swojej bazy, która jest na jej terytorium nad Morzem Śródziemnym i funkcjonuje tam od lat. To jest ostatni przyczółek dla Rosjan w takiej rozgrywce, może już nie o dominację na świecie - bo to nie jest już Związek Radziecki - ale o to, aby być ważnym globalnym graczem na świecie. Dostęp do bazy na Morzu Śródziemnym i poprzez to dostęp do ciepłych mórz, wyjście na oceany, to jest dla Rosjan niesłychanie ważne. Poza tym Syria jest fragmentem koalicji antyzachodniej wraz z Iranem i paroma innymi krajami, niezwykle istotnej dla Rosji. Wydaje się, że absolutną rację miał jakiś czas temu rywal Obamy ze strony Republikanów, który w kampanii wyborczej powiedział otwarcie, że Rosję należy traktować jako rywala w współzawodnictwie geopolitycznym, a nie dążyć do "resetu" i wierzyć naiwnie, że Moskwa może Amerykanom pomagać – tłumaczy Witold Waszczykowski.
Czy Rosja może odpuścić nieco w sprawie Syrii pod warunkiem uzyskania czegoś w zamian na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej?
- Rosja ma w naszym regionie bardzo silną pozycję, oczywiście zahamowała budowę tarczy rakietowej, zahamowała rozszerzenie Unii Europejskiej i NATO dalej na wschód, szantażuje Ukrainę i ma w tym duże szanse powodzenia, doprowadziła do pewnej spolegliwości nawet rząd polski, więc tutaj niewiele więcej ma do ugrania, natomiast strata Syrii byłaby wielkim ciosem i bardzo by ograniczyła możliwości światowego oddziaływania Rosji. Dlatego myślę, że Rosja będzie zdeterminowana, aby bronić Syrii, niekoniecznie z Asadem. Może ulec jakiejś presji amerykańskiej, aby wywrzeć presję na alawitów oraz obecny reżim i doprowadzić do rozmów z syryjską koalicją narodową czy innymi opozycjonistami, ale tak by utrzymać reżim gwarantujący interesy Rosji - tłumaczy Waszczykowski.
Pytany o to, jak wobec tego należy traktować rosyjskie groźby o zwiększaniu wpływów w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej i zajmowaniu państw bałtyckich, były wiceminister spraw zagranicznych stwierdza, że byłby to bezpośredni powód do wypowiedzenia wojny.
- Jest ta teoria o możliwości zajęcia państw bałtyckich, którą wygłosił analityk rosyjski, ale jest to absolutnie niemożliwe, bo to byłby casus belli (pretekst do wypowiedzenia wojny – przyp. red.) z całym NATO. Na pewno będzie większa presja na Ukrainę, na pewno słabym ogniwem jest Bułgaria, Kaukaz – tutaj Rosja będzie wzmacniać swoje wpływy. Myślę jednak, że do upadłego będzie bronić swoich interesów w Syrii – tłumaczy Witold Waszczykowski.