Były działacz PiS, który po opuszczeniu tej partii zamierzał wesprzeć Przemysława Wiplera, przyznaje, że jest zawiedziony. – Wipler i jego ludzie ubrani w te swoje garniturki wyglądają, jakby pracowali w jakiejś korporacji. To trochę przypomina dawną Unię Wolności. Nie mój klimat – stwierdza.
Owi „ludzie w garniturkach” wiedzą, że sami nie są w stanie odegrać żadnej poważniejszej roli, dlatego ich lider postanowił dogadać się z Jarosławem Gowinem, notabene byłym działaczem Unii Wolności. Jak mówi informator „Gazety Polskiej”, cały czas trwają rozmowy o powołaniu wspólnej partii; Wipler zabiega o to już od maja. – Jednocześnie już zaczyna się rywalizacja, przez którą całe przedsięwzięcie może trafić szlag. Wipler jest chorobliwie ambitny, chce grać pierwsze skrzypce – opowiada rozmówca „GP”.
Kowal tak, Migalski już nie
– Oczywiście Republikanie docelowo będą partią polityczną, zrobimy to jednak dopiero, gdy będzie to konieczne, czyli najpóźniej przed wyborami do Sejmu – mówi „GP” poseł Przemysław Wipler. – Obecnie priorytetem naszych działań jest budowa struktur i nabór do stowarzyszenia „Republikanie” osób, które dotychczas nie działały w polityce. Republikanie mają 3 tys. członków, działa prawie 60 Klubów Republikańskich, chcemy zwielokrotnić ten wynik – dodaje.
Pytany, czy w nowym ugrupowaniu znajdzie się miejsce dla Jarosława Gowina, stwierdza, że zgadza się z naczelnym buntownikiem PO w wielu sprawach, jednak nie w tym, że PO da się naprawić. – By Jarosław Gowin mógł tworzyć nową partię, musiałby opuścić PO. Czy to zrobi? To najważniejsze polityczne pytanie najbliższej jesieni – stwierdził.
Jednak zdaniem informatorów „Gazety Polskiej” sprawa jest już przesądzona. – Ponadto trwają rozmowy z Pawłem Kowalem z PJN, w ugrupowaniu znajdzie się prawdopodobnie także Paweł Poncyliusz, który kręci się koło Gowina – mówi informator „Gazety Polskiej”. Dodaje, że w nowej formacji nie będzie jednak miejsca dla innych członków PJN – Elżbiety Jakubiak i Marka Migalskiego. Wiplerowi zależy także na przyciągnięciu tej części działaczy UPR, którzy obecnie działają w Ruchu Narodowym.
Sam Wipler nie chce mówić, kogo ściągnie do swojej partii. – Do współtworzenia Republikanów namawiamy osoby znane z działalności publicznej, niebędące obecnie parlamentarzystami, takie jak nasza wiceprezes Anna Streżyńska czy Krzysztof Bukiel – szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Informacje o przystąpieniu danej osoby do Republikanów będziemy podawali w dniu, w którym ona do nas przystąpi. A wcześniejsze spekulacje na temat poszczególnych osób to takie gadanie bab w maglu, a nie fakty – powiedział „Gazecie Polskiej” Wipler.
Zabrać PiS-owi
W ramach tworzenia struktur ludzie Wiplera wzięli się także do werbowania członków i sympatyków PiS. W kilku wypadkach akcja okazała się skuteczna. – Do Wiplera przeszedł np. Janusz Roszkiewicz, skarbnik komitetu terenowego PiS na Ursynowie, czy członek zarządu komitetu terenowego tej partii na Bielanach Łukasz Wróbel – opowiada informator „Gazety Polskiej”.
Na jakich ludziach Wipler opiera swoją działalność? Jego asystentem społecznym był do czerwca sekretarz generalny NZS Tomasz Gontarz, przez informatorów „Gazety Polskiej” opisywany w ciemnych barwach. – Skrajny egoizm i karierowiczostwo. Podporządkowuje wszystko własnemu sukcesowi. Stwarza pozory działania grupowego, ale bazuje na wzniecaniu ciągłych konfliktów. Jest przy tym mściwy – mówi osoba, która przez kilka lat współpracowała z Gontarzem.
Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”