Jerzy Kozdroń straszy sądem Macieja Wojnicza, b. przewodniczącego Komisji Zakładowej Spółdzielni Kółek Rolniczych w Kwidzynie, oraz dziennikarzy „Dziennika Bałtyckiego”, którym Wojnicz opowiedział o przeszłości wiceministra. Z doniesień gazety wynika, że dzisiejszy minister w czasach, gdy doradzał SKR pod koniec lat 80., wykorzystał sytuację utworzenia w SKR spółdzielni mieszkaniowej do budowy prywatnego domu. Za to oraz za nieudzielenie pomocy prawnej związkowcom podczas akcji strajkowej w 1990 r. został usunięty z Solidarności. Uchwałę podjęto większością głosów.
Kozdroń poczuł się urażony takim przedstawieniem sprawy i domaga się od Wojnicza przeprosin oraz wpłacenia 5 tys. zł na cele charytatywne. Również dziennikarzy „DB” straszy sądem. – Chcę wiedzieć, kto tu kłamie: czy dziennikarz, czy pan Wojnicz. Bo ktoś kłamie – mówi minister Kozdroń w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie”. Twierdzi, że kwestia budowy przez niego domu jest nieprawdziwa i nie ma nic wspólnego ze sprawą. – Usunięto mnie z Solidarności, bo nie udzielałem porad prawnych w czasie protestu – dodaje.
– Z niczego się nie wycofam. To ja podpisywałem wniosek o wykluczenie Kozdronia ze związku. Wiem, co podpisywałem – mówi z kolei Maciej Wojnicz. I choć nie ukrywa, że ewentualny proces może być dla niego dużym obciążeniem finansowym, zapewnia, że ma świadków, którzy potwierdzą jego wersję. Pewni siebie są także dziennikarze. – Mogę powiedzieć tylko, że dołożyłem wszelkich starań, by opisać sprawę rzetelnie – mówi „Codziennej” Tomasz Słomczyński, jeden z autorów artykułu.
Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"