W 2011 r. Ruch Palikota uzyskał w wyborach trzeci wynik. Medialny produkt dający się streścić jako „nienawiść do Kościoła, legalizacja marihuany i liberalizm gospodarczy” przypadł do gustu części najmłodszych wyborców. Później jednak Palikot znalazł się w potrzasku. – Kontynuując dotychczasowy styl uprawiania polityki, polegający na przekraczaniu prawie wszystkich granic, byłby zdolny do utrzymania części zwolenników, lecz nie mógłby nadać swojej partii trwałej struktury organizacyjnej i być poważnie traktowany przez inne formacje – mówi dr hab. Rafał Chwedoruk. – Jednocześnie przeprowadzenie wewnątrzpartyjnych reform doprowadziło do utraty atrakcyjności. Powstał dramat bez pozytywnego rozwiązania – dodaje politolog.
Problemy rozwiązywane za pomocą pięści
Partia traci poparcie – sondaże dają jej 4 proc. Do tego rozpada się wewnętrznie. W trakcie trwania kadencji Ruch stracił siedmioro parlamentarzystów. Z własnej woli opuścili go Adam Kępiński, Dariusz Dziadzio, Bartłomiej Bodio, Artur Bramora i Halina Szymiec-Raczyńska. Wykluczona została wicemarszałek sejmu Wanda Nowicka, a niedawno – poseł Piotr Chmielowski.
– O opuszczeniu Palikota myślą Witold Klepacz i Sławomir Kopyciński. Ten ostatni zresztą być może przeniesie się do PSL – mówi informator „Gazety Polskiej”.
Rozkład wewnętrzny partii ostro komentują jej członkowie. Chmielowski, niedawno wykluczony z Klubu Parlamentarnego Ruchu Palikota, lecz nadal będący w partii, pomstuje na płytkość intelektualną innych działaczy. – Pierwsze skrzypce grają w tej chwili osoby, które na niczym się nie znają – stwierdza. – To „święte krowy”, posłowie, którym wszystko wolno, np. Wojciech Penkalski, Artur Dębski czy Armand Ryfiński. Ten ostatni prowadzi ponadto walkę już nawet nie z Kościołem, lecz z wiarą. Też jestem zwolennikiem państwa świeckiego, ale nie widzę konieczności obrażania katolików – dodaje.
Parlamentarzysta tłumaczy, że jemu samemu nie pozwalano nawet występować w telewizji. – Taki Dębski zaś pojawia się tam ciągle. Kiedy apelowałem, by przestał chodzić do programu „Kawa na ławę”, bo nas kompromituje, usiłował mnie ośmieszać. Ostatecznie stwierdził, że można by rozwiązać sprawę po męsku. Ja stwierdziłem, że jeśli chce, to nie ma problemu. Do bójki jednak nie doszło – opowiada.
Artur Dębski, zapytany przez nas o całą sprawę, zareagował śmiechem. – Wychowałem się na ulicy na warszawskiej Pradze i takie zachowania do pewnego wieku nie były mi obce. Teraz jednak mam takie powiedzenie: „Dorośli ludzie się nie biją” i je realizuję – stwierdził.
Dwa tygodnie po tych zajściach Chmielowski postanowił porozmawiać z szefem partii. Do spotkania jednak nie doszło. – Dzień wcześniej to, co chciałem powiedzieć Januszowi, ukazało się w jednej z gazet. Jestem pewien, że stał za tym Andrzej Rozenek, zresztą obszernie w owym artykule cytowany – mówi parlamentarzysta. Dodaje, że po ukazaniu się materiału Rozenek i jego stronnicy przekonali Palikota, że nie warto z Chmielowskim rozmawiać. W efekcie został on wykluczony z klubu parlamentarnego.
Syndyk masy upadłościowej
Kim są gwiazdy Ruchu Palikota, o których wspomina Chmielowski? Andrzej Rozenek to były zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Nie”. W 2010 r. Rozenek uczestniczył w spotkaniu tzw. Klubu Wałdajskiego w letniej czarnomorskiej rezydencji Putina w Soczi. Z kolei Wojciech Penkalski, specjalista od potępiania PiS-owskiej rusofobii, dwa lata spędził w więzieniu. Skazany był m.in. za to, że „wspólnie i w porozumieniu pobił człowieka kijem bejsbolowym i uderzał go nogami po całym ciele”.
– To, że oni tak się rozpanoszyli, wynika z faktu, że Palikot prawie w ogóle nie pojawia się w sejmie i niczego nie kontroluje. Schedę po nim będzie usiłował przejąć Artur Dębski, ale spodziewam się, że będzie raczej syndykiem masy upadłościowej – ocenia Dariusz Joński z SLD.
– Nie zamierzam nawet startować w wyborach na przewodniczącego, bo przewodniczący jest jeden. Obecnie zajmuje się objeżdżaniem struktur. Trzeba stworzyć plan zmian dla dobra kraju – ripostuje Dębski.
Więcej w tygodniku „Gazeta Polska”