Chodzi o przekazanie przez Janusza Noska w październiku lub listopadzie 2011 r. do prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwa trzech twardych dysków, na których nagrana była kartoteka operacyjna obu zarządów WSI oraz SKW i SWW.
Działanie to zostało uznane za pozbawione podstaw prawnych przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie oraz Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Zgodnie z ustawą o wywiadzie i kontrwywiadzie wojskowym ujawnienie takich danych jest bezwzględnie zabronione.
Ale to nie koniec. Zdaniem Tomasza Kaczmarka zachodzi podejrzenie, że Nosek przekazał przedstawicielom rosyjskich służb specjalnych ściśle tajne szczegóły działania oficerów SKW w Smoleńsku oraz w Moskwie. Zawiadomienie wskazuje też na prowadzenie przez SKW bez wiedzy premiera potajemnej współpracy ze służbami rosyjskimi oraz uruchomienie bez tej zgody niejawnej linii łączności z Rosją.
Inną kwestią jest podejrzenie ujawnienia współpracownikom rosyjskich służb specjalnych danych osobowych oficerów SKW poprzez wysyłanie ich do Afganistanu rosyjskimi samolotami z rosyjskimi załogami. Jak czytamy w zawiadomieniu, podczas transportu oficerów miało dochodzić do nieuzasadnionego międzylądowania w Azerbejdżanie. Wtedy to, jak wskazuje Kaczmarek, „cały sprzęt SKW był pod opieką Rosjan".
Według Kaczmarka opinia ABW w sprawie Noska jest konieczna, ponieważ powyższe podejrzenia rzutują na wiarygodność szefa SKW, co w wypadku wysłania go do Waszyngtonu mogłoby negatywnie odbić się na naszej strategicznej współpracy z USA. Wynik kontroli ABW miałby zostać przekazany premierowi oraz ministrowi obrony narodowej.
Jak czytamy w uzasadnieniu, Kaczmarek obawia się, że Ministerstwo Obrony Narodowej samo nie wystąpi o taką opinię do ABW. Nosek ma bowiem wcześniej wydane poświadczenie bezpieczeństwa wydane przez tę służbę.
Do chwili oddania tego tekstu do druku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie odpowiedziała na nasze pytania.