Kilkudziesięcioosobowe grupy zajęły najważniejsze stołeczne skrzyżowania i nie reagowały na wezwania policji, by zwolnić trasy przejazdu. Jednocześnie kilkaset osób okrążyło metalowe ogrodzenia wokół parlamentu, rzucając pomidorami i plastikowymi butelkami z wodą w deputowanych.
Tymczasem przed siedzibą władz miasta zebrała się kilkudziesięcioosobowa grupa sofijczyków, oburzonych codziennymi blokadami ruchu, w tym po godz. 22, kiedy to zgodnie z prawem protesty należy przerwać.
- Nie wprowadzę zakazu pokojowych protestów obywateli, taki zakaz oznaczałby wezwanie do policji, by je rozproszyła. Obywatele powinni swobodnie wyrażać swoją wolę – zareagowała na protest mer stolicy Jordanka Fandykowa.
Od dwóch tygodni codzienne wiece odbywają się przed domem byłego premiera Bojko Borysowa, który wraz z całym klubem poselskim centroprawicowej partii GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii) bojkotuje posiedzenia parlamentu. Demonstranci wzywają Borysowa, by udał się do pracy.