Protest, który potrwa do godziny 6 rano w piątek ogłosił jeden ze związków zawodowych i dwa stowarzyszenia właścicieli i pracowników stacji, zarzucając rządowi obojętność wobec postępowania koncernów naftowych, które wciąż zawyżają ceny paliw w hurcie.
- To jest absolutna obojętność, nie doszło ze strony rządu do żadnej interwencji, by zagwarantować poszanowanie przepisów i podpisanych wcześniej umów - podkreślili inicjatorzy strajku w wydanej nocie. Ponadto zarzucili gabinetowi Enrico Letty, że nie podjął się mediacji w ich sporze z koncernami.
Właściciele i pracownicy stacji benzynowych mówią wręcz, że z powodu stałych podwyżek cen benzyny i oleju napędowego i spadku ich zarobków zagrożone są setki punktów sprzedaży paliwa oraz miejsca pracy. Szczególną bezczynność zarzucili ministerstwu rozwoju gospodarczego i zaapelowali o podjęcie działań w ich obronie.
Ceny paliw we Włoszech należą do najwyższych w Europie.
Obecny protest "benzyniarzy" jest o tyle wyjątkowy i dotkliwy, że ogłoszono go w okresie wzmożonego wakacyjnego ruchu na drogach i autostradach.