Dolczewski ma także przeprosić na Facebooku.
Przypomnijmy, że skandal z „Suczkami” miał miejsce w czasie kampanii wyborczej 2011, kiedy to na facebookowym profilu Dolczewskiego, kandydata PO, znalazł się filmik, na którym pojawiały się „aniołki PiS”, a w tle słychać było fragment utworu Ascetoholix „Suczki”. W refrenie tego utworu pojawia się fragment „Hej, suczki, my znamy wasze sztuczki”. Gdy wokół sprawy zrobiło się głośno, Dolczewski przypisywał winę asystentowi, który rzekomo miał zamieścić klip bez jego wiedzy.
– Nie chcę, by moje utwory były wykorzystywane do walki politycznej. Domagam się, żeby ludzie, którzy do promowania samych siebie wykorzystują cudzą twórczość, uszanowali prawa autorskie i prawo do artystycznych wykonań – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” raper Doniu. – Ocenę gustu czy też braku gustu w tym spocie zostawiam odbiorcom, nie chciałbym jednoznacznie deklarować, że spot mi się nie podobał, bo był antypisowski – dodaje. Przyznaje zarazem, że „Suczki” opowiadają o innym typie kobiet niż pisowskie aniołki.
Doniu domagał się od Dolczewskiego 10 tys. zł zadośćuczynienia i 30 tys. odszkodowania. – To, że nie otrzymaliśmy tej kwoty, wynika z faktu, iż mój klient domagał się całości praw do utworu, natomiast sąd uznał, że ma prawo domagać się tego jedynie w zakresie swojej części, czyli 25 proc. – tłumaczy „Gazecie Polskiej Codziennie” mecenas Zbigniew Krüger. – Odnieśliśmy pełen sukces, ponieważ sąd uznał, że było to zawinione naruszenie praw autorskich, i zasądził potrójne odszkodowanie – dodaje.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"