- Nie wiemy, za co tak naprawdę został skazany Grzegorz S., bo nie sposób wykazać w jego działaniu umyślności. Być może sąd wziął pod uwagę ewentualne błędy dotyczące lekkomyślności. Jest on – niestety tak się zdaje - kozłem ofiarnym. Poszukiwano na siłę winnego zaniedbania i znaleziono kierownika grupy realizacyjnej. Tak czy inaczej jeżeli błędy – a takie błędy przecież były - przy wykonywaniu czynności zostały popełnione, to nie jest to odpowiedzialność tego oficera ani innych oficerów czy funkcjonariuszy ABW, ale byłych szefów Agencji i Urzędu Ochrony Państwa za rządów SLD, kiedy to nie uczono funkcjonariuszy, w jaki sposób mają reagować - mówi portalowi niezalezna.pl Bogdan Święczkowski, były szef UOP za czasów PiS.
Grzegorz S. kierował grupą powołaną do zatrzymania Blidy i przeszukania jej domu. Łódzka prokuratura oskarżyła go o niedopełnienie obowiązków służbowych oraz działanie na szkodę interesu publicznego i prywatnego. Zdaniem śledczych był odpowiedzialny za prawidłowy przebieg działań. Tymczasem nie wydał dwóm pozostałym funkcjonariuszom ABW polecenia przeszukania Blidy i łazienki w jej domu w celu sprawdzenia, czy posiada broń. Sam też nie podjął żadnych działań w tym kierunku. Podczas śledztwa nie przyznał się do winy.
Obrona b. oficera ABW zamierza odwołać się od wyroku.