Fundacja Aleksandra Kwaśniewskiego początkowo planowała wyprawić fetę Jaruzelskiemu w Sali Kolumnowej Sejmu. Ostatecznie impreza ku czci odpowiedzialnego za wprowadzenie stanu wojennego przywódcy WRON ma się odbyć w najbliższą sobotę w luksusowym hotelu Hyatt w Warszawie, nieopodal ambasady rosyjskiej.
– Mam wrażenie, że nic się nie zmieniło od 1988 r. To oznacza, że wciąż jesteśmy w strasznym miejscu – mówi „Codziennej" Tadeusz M. Płużański, historyk i syn współpracownika rtm. Witolda Pileckiego. – Ale czemu się dziwić, skoro Jaruzelski jest fetowany nawet przez prezydenta, to dlaczego nie miałby być fetowany przez jego lewicowych popleczników? – dodaje.
Równolegle z uroczystościami ku czci Jaruzelskiego odbędą się protesty. Co znamienne, głównymi ich uczestnikami będą młodzi ludzie. Pikietować mają Młodzieżowy Klub „Gazety Polskiej" z Warszawy oraz Ruch Narodowy i „Solidarni 2010". – Jesteśmy oburzeni zorganizowaniem przez władze partii parlamentarnych fety na cześć dyktatora, który ma krew na rękach i który powinien być rozliczony za zbrodnie – mówi szefowa Młodzieżowego Klubu „GP" w Warszawie Agata Popkowska.
Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"