Likwidacja podstawówki i gimnazjum z Dąbek koło Darłowa była prowadzona z poważnym naruszeniem prawa - uznał zachodniopomorski wojewoda Marcin Zydorowicz. Nie dopełniono m.in. ustawowego obowiązku poinformowania o zamiarze likwidacji szkół wszystkich rodziców uczniów. Kolejny zarzut prawników wojewody: nie było konsultacji ze wszystkimi związkami zawodowymi nauczycieli. Nikt o zdanie nie poprosił NSZZ „Solidarność”.
Głodówka rozpoczęła się 5 kwietnia. Podczas sesji Rady Gminy, na której podjęto uchwały o likwidacji zespołu szkół w Dąbkach, trzy kobiety przykuły się łańcuchem do stołu prezydialnego, żądając pozostawienia placówki w dotychczasowej formie organizacyjnej.
7 kwietnia dołączyła do nich czwarta, 9 kwietnia - piąta. 11 kwietnia dwie głodujące ze względów zdrowotnych musiały przerwać protest po tym, jak z powodu złych wyników badań zostały odwiezione do szpitala w Koszalinie (wypisano je stamtąd po jednym dniu). 14 kwietnia do protestu dołączyła kolejna kobieta. 16 kwietnia jedna z głodujących musiała przerwać protest ze względu na stan zdrowia.
W zespole szkół w Dąbkach uczy się obecnie 236 dzieci. Wójt Franciszek Kupracz zapewniał, że chce utrzymania wszystkich sześciu szkół funkcjonujących obecnie w gminie, ale z powodu niżu demograficznego i kosztów utrzymania placówek konieczne jest, jego zdaniem, przekształcenie zespołu w Dąbkach w szkołę niepubliczną.
Protestujące na to się nie godziły. Ich zdaniem takie przekształcenie nie gwarantuje ani dotychczasowego poziomu nauczania, ani dalszego istnienia szkoły, która znajduje się na terenie atrakcyjnym z komercyjnego punktu widzenia. Są natomiast gotowe założyć stowarzyszenie, które będzie wspierało publiczną placówkę w Dąbkach.