„Powieście zabójców, powieście właścicieli fabryki!” - Głosiły transparenty niesione, wraz z czerwonymi flagami, przez uczestników manifestacji w Dhace. Podobne protesty zorganizowano w innych dużych miastach Bangladeszu.
Ponad 400 osób zginęło po zawaleniu się w ubiegłym tygodniu fabryki odzieży w pobliżu stolicy Bangladeszu. Blisko 150 osób uznaje się nadal za zaginione. Większość ofiar to kobiety, które były zatrudnione w szwalniach mieszczących się w kompleksie Rana Plaza. Znajdowały się w nim cztery zakłady odzieżowe, bank i wiele sklepów. Zakłady zatrudniały łącznie ponad 3100 osób.
Według wstępnych szacunków policji, w marszu w Dhace uczestniczyło w środę rano około 10 tys. osób. AFP podaje, że mogło tam być kilkadziesiąt tysięcy manifestantów.
Sektor odzieżowy Bangladeszu był w roku 2011 trzecim pod względem wielkości przemysłem tekstylnym na świecie po Chinach i Włoszech. Jak pisze AP, robotnicy w Dhace co roku manifestują 1 maja i domagają się poprawy warunków pracy, ale tegoroczny marsz ma szczególne znaczenie.