Chodzi o brutalną interwencję straży marszałkowskiej przed salą, w której zebrała się Komisja Spraw Zagranicznych, na której posłowie mieli zaopiniować kandydaturę Tomasza Arabskiego na stanowisko ambasadora w Madrycie. Osoby, które protestowały przeciwko kandydaturze byłego szefa Kancelarii Premiera rozwinęły transparent: „Arabski, czy w Madrycie czy gdzie tam czy w Londynie kara cię nie ominie".
Ewa Kopacz obraziła się za słowa posła PiS: " Wywleczeni zostali, a to jest efekt w moim przekonaniu histerii pani marszałek Ewy Kopacz. Histerii związanej z tym, że rządzący mają problem. Mają problem z tym, że przyczyny katastrofy smoleńskiej nie zostały wyjaśnione. (…) „wina”, jak się okazało, w ocenie histerycznie zachowującej się pani Ewy Kopacz, polegała na tym – tam były też panie – że ci ludzie rozwinęli transparent.(...). No proszę bardzo, „zbrodnia” wielka się stała " - powiedział na antenie TOK FM szef klubu PiS.
Marszałek Sejmu twierdziła, że wypowiedzią Mariusz Błaszczak naruszył zasadę dbania o dobre imię Sejmu. Komisja Etyki Poselskiej nie podzieliła jednak zdania marszałek.