Sądy rozpatrują kolejne wypadki lustracyjne kadry dyplomatycznej ministra Radosława Sikorskiego. Przed paroma dniami IPN skierował do sądu wniosek o wszczęcie postępowania wobec dyplomaty Tomasza Waleriańskiego w związku z podejrzeniem zatajenia przez niego w oświadczeniu lustracyjnym związków z tajnymi służbami PRL-u.
Waleriański pracuje obecnie w Ambasadzie RP w Oslo. Stoi na czele wydziału administracyjno-finansowego. Lustracja Waleriańskiego jest jednym z wielu takich wypadków wśród członków kadry resortu spraw zagranicznych. Wspomnieć można choćby kilku innych dyplomatów, których IPN postawił właśnie przed sądem z podejrzeniem kłamstwa lustracyjnego, jak Ryszard Ostaś, Roman Strzemiecki i Michał Szlęzak.
– [Sikorski] To minister nawiązujący jawnie do tradycji PRL-u. Radosław Sikorski lubuje się w doborze kadr, mających związki ze służbami specjalnymi PRL-u – mówi „Codziennej" Kosma Złotowski, poseł PiS-u z komisji spraw zagranicznych.
O tym, jak bardzo MSZ nawiązuje do tradycji z czasów PRL-u, przekonuje też strona internetowa resortu zmieniana w ostatnim czasie. Można tam zobaczyć galerię byłych ministrów z czasów PRL-u wraz z ich dokonaniami. Na stronie resortu można też obejrzeć wizytówki i podpisy, którymi posługiwali się w swojej pracy ministrowie. Nie brakuje ministrów z czasów stalinowskich, jak Zygmunt Modzelewski – przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski, ojciec historyka Karola Modzelewskiego. Jest sylwetka ministra z okresu stanu wojennego Józefa Czyrka czy urzędującego na przełomie lat 60. i 70. Stefana Jędrychowskiego (podczas II wojny światowej był on, m.in. wraz z Wandą Wasilewską, współzałożycielem Związku Patriotów Polskich, kolaborującego z ZSRS przeciw legalnym władzom polskim w Londynie).
Więcej na ten temat w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"