W procesie przed Sądem Okręgowym w Warszawie w 2011 r. sędziowie zawiesili uczestnictwo ówczesnego ministra obrony narodowej Wojciecha Jaruzelskiego. Z dwunastu oskarżonych pozostało trzech, oprócz Kociołka, ówcześni dowódcy blokujący stocznie Mirosław Wiekiera i Bronisław Fałdasz.
Adwokat Kociołka - Zbigniew Baczyński stwierdził w mowie końcowej, że skoro prokuratura przyjęła, że w grudniu 1970 stoczniowcy walczyli o wolną Polskę, to należy również przyjąć, że różnego rodzaju ekscesy palenia, niszczenia mienia publicznego były dozwolone. Ale zaraz dodał: - Faktem jest, że wówczas na Wybrzeżu trzeba było prosić o interwencję wojsko, by nie można było palić, niszczyć, dewastować. - Nie w takich procesach zapadały wyroki uniewinniające - mówił Baczyński. Prokurator Bogdan Szegda, który żąda 8 lat więzienia dla oskarżonych i 10 lat pozbawienia praw publicznych po zakończeniu rozprawy zapewnił, że będzie replika na mowę obrony.
Obrońcy oskarżonych o kierownicze sprawstwo masakry na Wybrzeżu utrzymują, że Kociołek w przeddzień tragicznych wydarzeń miał nie wiedzieć o planowanej blokadzie stoczni przez wojsko i MO, gdy jako wicepremier wystąpił z przemówieniem wzywającym robotników do przyjścia do pracy następnego dnia. Obrona stwierdziła, że prokuratura oskarżając Kociołka nie przedstawiła żadnego dowodu na istnienie sztabu lokalnego, który miał kierować wojskiem i milicją dla spacyfikowania protestów na Wybrzeżu.
Temu stanowczo sprzeciwił się prokurator w rozmowie z „Codzienną” - Oczywiście że w akcie oskarżenia są takie dokumenty - mówił prok. Szegda. Dodał, że obrona popadła w sprzeczność dowodząc najpierw, że sztab lokalny nie istniał, a później że nie było w nim Kociołka. Prokurator przeciwstawił się też sugestiom obrony, że rozbudzono oczekiwania do skazania pozostałych na lawie oskarżonych, a prokuratura nie była w stanie oskarżyć decydentów, w tym nikogo ze Służby Bezpieczeństwa. – Takie twierdzenie jest populistyczne i chwytliwe, ale niezgodne z prawdą. Prokuratura oskarżyła także inne osoby, które następnie zostały wyłączone z postępowania ze względów zdrowotnych bądź nie żyją – przypomniał Szegda.
Kolejnego z oskarżonych w tym procesie Miroslawa Wiekiery broni Władysław Ociepka – syn ministra spraw wewnętrznych z lat 70-tych, Wiesława Ociepki. Drugim adwokatem oskarżonego jest kolejne pokolenie rodziny Ociepków - mec. Dominika Ociepka. Jaruzelskiego zaś przed wyłączeniem go w tym procesie bronił Waldemar Kaim, bliski krewny Franciszka Kaima, ministra przemysłu ciężkiego w 1970 r.
Wśród publiczności, która pojawiła się na procesie pojawiają się sympatycy i bliscy oskarżonych, w tym żona byłego wicepremiera Anna Kociołek. Wspierać oskarżonego towarzysza przyszedł też znany dygnitarz KC PZPR, ówczesny attache prasowy ambasady PRL w Pradze - Krystyn Dąbrowa.
W grudniu 1970 r. rząd PRL ogłosił drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze, co wywołało demonstracje na Wybrzeżu. Według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od strzałów milicji i wojska zginęło 45 osób, a 1165 zostało rannych.