- Minister Jacek Cichocki złożył wiceministrowi spraw wewnętrznych Michałowi Deskurowi propozycję przejścia do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W związku z tym wiceszef MSW złożył na ręce premiera Donalda Tuska rezygnację z zajmowanego stanowiska – wyjaśniła rzecznik resortu spraw wewnętrznych Małgorzata Woźniak.
Przypomnijmy, że to właśnie Michał Deskur przekonywał, że w czasie marszu „Obudź się, Polsko” policja zachowywała się niemalże wzorowo. Wiceszef MSW nie zauważył licznych przypadków inwigilacji uczestników marszu przez funkcjonariuszy w cywilu, a także kilkudziesięciu tysięcy uczestników marszu, o których informowani byli posłowie oraz opinia publiczna. Choć wszyscy wkoło grzmieli wówczas o inwigilacji uczestników marszu, wiceszef twardo twierdzi, że nic się nie stało.
- Nie stwierdzono naruszania porządku publicznego, a użyte siły i środki policyjne były adekwatne. Policja nie stosowała środków przymusu bezpośredniego. O pomoc w zabezpieczeniu przebiegu zgromadzeń do policjantów zwracali się również sami ich organizatorzy. Funkcjonariusze, wypełniając sumiennie swoje obowiązki, zagwarantowali uczestnikom manifestacji bezpieczeństwo – oświadczył wówczas Michał Deskur.
Wiceszef MSW zasłynął także oszacowaniem liczby uczestników marszu „Obudź się, Polsko” na ok 40 tys. osób, podczas gdy wszystkie ogólnodostępne statystyki wskazywały, że w marszu uczestniczyło o kilkadziesiąt tysięcy więcej osób. Gdy chcieliśmy dowiedzieć się, jakimi nowatorskimi metodami i z czyją pomocą wiceszef MSW to wyliczył, tak bardzo zaniżając liczbę uczestników, otrzymaliśmy jedynie odpowiedź, że „dane przekazane przez wiceministra spraw wewnętrznych, pochodzą z raportu końcowego zawierającego analizę przeprowadzonych 29 września br. działań policyjnych”.