Poza oskarżeniem o zabójstwo swojego dziecka, prokuratura zarzuca Katarzynie W. zawiadomienie organów ścigania o niepopełnionym przestępstwie oraz tworzenie fałszywych dowodów, by skierować postępowanie przeciw innej osobie. Oskarżonej grozi dożywocie.
Wniosek o wyłączenie jawności procesu złożył obrońca z urzędu Katarzyny W. mecenas Arkadiusz Ludwiczek. Po przerwie sąd zdecydował, że jawność procesu nie zostanie wyłączona.
Na rozprawę oskarżona została doprowadzona z aresztu, gdzie przebywa od końca listopada. Trafiła tam, ponieważ nie wypełniała warunków nałożonego na nią dozoru policyjnego. Wcześniej w związku ze stawianymi zarzutami Katarzyna W. była dwukrotnie aresztowana, po czym dwukrotnie sąd zwalniał ją z aresztu. Po listopadowym zatrzymaniu, a potem zakończeniu śledztwa, sąd uznał ostatecznie, że wcześniejsze wolnościowe środki zapobiegawcze nie spełniły roli, a zachowanie oskarżonej uzasadnia obawę dotyczącą możliwości jej ucieczki lub utrudniania przez nią procesu w inny sposób.
Katowicka prokuratura początkowo zarzuciła Katarzynie W. nieumyślne spowodowanie śmierci swojej córki, jednak po uzyskaniu opinii biegłych prokuratura zmieniła zarzut na zabójstwo. Zgodnie z przesłanym 31 grudnia do sądu aktem oskarżenia, kobieta zabiła swoje dziecko, traktując je wyłącznie jako źródło problemów. Według ustaleń śledztwa kobieta zaplanowała zabicie małej Magdy. Najpierw chciała zatruć ją tlenkiem węgla, to jednak nie powiodło się. W dniu zbrodni miała rzucić dzieckiem o podłogę, a kiedy okazało się, że przeżyło, udusić je. Według biegłego psychologa Katarzyna W. działała w sposób przemyślany i ukierunkowany na cel, jakim było uniknięcie konsekwencji związanych z pozbawieniem życia córki. Oskarżona nie przyznaje się do postawionych zarzutów, utrzymuje, że jej córka zginęła wskutek wypadku.