Janusz Palikot i garstka jego posłów twierdzą, że krzyż wiszący w sali obrad narusza ich dobra osobiste. Czują się przez to dyskryminowani. Siedmiu polityków tej formacji złożyło w sądzie pozwy i doczekało się uruchomienia procesu. Domagają się jednego – by krzyż zniknął z Sejmu.
– To próba zaistnienia politycznego. Polityczna hucpa. Efekt rywalizacji o elektorat dwóch ugrupowań: Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej – podkreśla poseł Prawa i Sprawiedliwości Janusz Dziedziczak.
– Ruch Palikota na szczęście traci poparcie opinii publicznej. W reakcji na to próbuje wracać do swoich pierwotnych haseł propagandowych wymierzonych w wiarę chrześcijańską – dodaje poseł.
– Krzyż nie łamie ani prawa, ani polskiej tradycji. Przeciwnie – wisiał w Sejmie I i II Rzeczypospolitej. Nie rozumiem, dlaczego miałoby być inaczej w III RP – argumentuje w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” Dziedziczak.
W czerwcu Ruch Palikota zapowiedział zaskarżenie Sejmu do sądu w związku z obecnością krzyża na sali obrad. Z zapowiadanych dziesięciu pozwów ostatecznie partia skierowała do sądu siedem. Stwierdza w nich, że krzyż na sali obrad parlamentu łamie nie tylko wolność ich sumienia i wyznania, ale i konstytucję. Ruch Palikota już na początku obecnej kadencji Sejmu domagał się zdjęcia krzyża z sali obrad.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
Rozprawa odbędzie się dzisiaj w Sądzie Rejonowym w Warszawie, al. Solidarności 127, sala nr 236
o godz. 11.00. Chcesz zaprotestować przeciw szarganiu krzyża? Przyjdź!