Tomasz Pisula, prezes Fundacji Wolność i DemokracjaMam ten zaszczyt, że znam osobiście kilka osób, które były w tym roku nominowane do pokojowej nagrody Nobla. Zarówno białoruskiego obrońcę praw człowieka Alesia Bialackiego, jak i przedstawicieli rosyjskiej organizacji obrony praw człowieka Memoriał czy kubańskie kobiety z ruchu społecznego Damas de Blanco.
Muszę powiedzieć, że przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla takiej instytucji jak Unia Europejska w zestawieniu z nimi wygląda jako ponury dowcip. Równie dobrze można oczekiwać, że w 2013 r. Komitet Noblowski wręczy pokojową Nagrodę Nobla na przykład transportowi miejskiemu, bo przecież wszystkich nas bezpiecznie wozi po mieście. Jest to przykra wiadomość. I spore negatywne zaskoczenie. Zresztą nie tylko dla mnie, ale dla wielu osób, które zajmują się prawami człowieka na całym świecie.
Ze swojej strony Fundacja Wolność Demokracja włączyła się w międzynarodowy wysiłek wielu organizacji pozarządowych lobbujących za nominacją w 2012 r. dla Alesia Bialackiego. Zebraliśmy 190 podpisów polskich parlamentarzystów, 40 podpisów parlamentarzystów innych krajów europejskich, którzy zasiadają w zgromadzeniu parlamentarnym Rady Europy. Kandydaturę Alesia popierali czescy posłowie, posłowie z Norwegii, Anglii. Tak naprawdę posłowie z całego świata.
W środowisko aktywistów pozarządowych już pojawił się dowcip, że może to dobrze, że Nobla nie przyznano Alesiowi Bialackiemu, tylko Unii Europejskiej, bo UE w odróżnieniu od Alesia jest naprawdę w ciężkiej kondycji.
Aleś Bialacki (ur. 1962) - szef białoruskiego Centrum Praw Człowieka „Wiasna” odbywa karę 4,5 roku pozbawienia wolności. Opozycjonista został skazany w listopadzie ub.r. „za zatajenie dochodów przechowywanych na kontach bankowych w Polsce i na Litwie”. Po zatrzymaniu Białackiego polska i litewska prokuratura przekazały śledczym w Mińsku dane o kontach bankowych białoruskich opozycjonistów, w tym o kontach Białackiego.
