„Kryzysu państwa nie ma" – dodała posłanka PO, która powtarza tylko to, co ustalili rządowi piarowcy, co oznacza, że jest to opinia obowiązująca w jej partii. Skoro wszystko jest git, nie ma sensu szukać odpowiedzialnych za tę aferkę w rządzie. Ona po prostu wykluła się przypadkowo. Michał Tusk został w nią wplątany – ale to „też się zdarza" i nie ma co premiera dociskać o konflikt interesów. Aferka więdnie, pomagają w tym zaprzyjaźnione media. W końcu należy się odwdzięczyć za kroplówki finansowe aplikowane np. przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, nieprawdaż?
