Dziś, podczas uroczyści związanych z 67. rocznicą obławy augustowskiej, Bojaryn-Kazberuk podkreśliła, że po raz pierwszy mówi w Gibach o zamordowanych, a nie zaginionych Polakach. - Nikt nie ma już wątpliwości, że na osobach Waszych bliskich sowiecki okupant dokonał okrutnego mordu. Mordu, który sposobem wykonania nie różnił się niczym od zbrodni katyńskiej – dodała.
Ostatni rok był przełomowy, głównie za sprawą rosyjskiego historyka Nikity Pietrowa, który ujawnił część dokumentów dotyczących obławy augustowskiej.
W maju 2011 roku Nikita Pietrow (wiceprzewodniczący stowarzyszenia „Memoriał” zajmującego się badaniem prawdy o zbrodniach stalinowskich) w książce pt. „Według scenariusza Stalina” ujawnił telegram z 21 lipca 1945 r., który generał Wiktor Abakumow, dowódca radzieckiego kontrwywiadu wojskowego, wysłał do marszałka Ławrentija Berii, szefa NKWD. Abakumow informował w nim, że w wyniku zakończonej właśnie obławy w okolicach Augustowa w rękach jego ludzi pozostało 592 „bandytów”. W liście napisał o „likwidacji bandytów”.
Publikacja ta – według historyków, polityków i mieszkańców Suwalszczyzny – potwierdza zbrodnię dokonaną przez Rosjan na Polakach w lipcu 1945 roku.
Obława augustowska jest największą niewyjaśnioną zbrodnią na Polakach po II wojnie światowej. Pacyfikacja Suwalszczyzny przez Rosjan, nazwana później obławą augustowską, rozpoczęła się 12 lipca 1945 r. W jej wyniku zatrzymano 2 tys. osób. 600 podejrzewanych o powiązania z AK-owskim podziemiem wywieziono. Ich los do dziś nie jest znany. Przyjmuje się, że zostali wywiezieni w okolice Grodna i zamordowani. Kolejnych 512 osób zostało wywiezionych na tereny Litwy. Również nie wiadomo co się z nimi stało.
Śledztwo w sprawie obławy augustowskiej prowadziła w latach 90. prokuratura w Suwałkach, ale ze względu na trudności z uzyskaniem informacji od Rosji umorzyła postępowanie.

