Sytuacja jest oczywista: generała zamęczyli ciągłym nękaniem przez sądy, jak nie w procesie warchołów z kopalni „Wujek", to w sprawie szyfrogramu, który przecież jedynie uratował życie niewinnym zomowcom, umożliwiając im użycie broni w obronie własnej. I to przerażające tempo średnio jednej rozprawy na pół roku. Ile musiał generał uników wykonać! Takiej presji nikt nie wytrzymałby fizycznie. A generał był i tak wykończony oddaną pracą w wojskówce i bezpiece. Kto wie, czy nie był zmuszony osobiście przesłuchiwać karłów reakcji, co jak wiadomo było zajęciem wyczerpującym i szkodliwym dla zdrowia.
Czy można się dziwić, że lekarze orzekli o bezterminowym zwolnieniu generała z udziału w procesie? Niech lepiej wymiar sprawiedliwości zajmie się Staruchami, Antykomorami, zabójcami laptopów i poetami. Tak jak uczy „Gazeta Wyborcza".
