Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Język stawia opór kłamstwu

fot.: arch.

Autor:


fot.: arch.

Jak widzimy w naszej pracy z uczniami, dla tych, których bliscy ucierpieli w czasach sowieckich, bardzo ważne jest dokładne wyjaśnienie ich losu. Ludzie budzą się jakby ze snu po długim okresie strachu i zapomnienia - mówi Irina Szczerbakowa, kierownik programów edukacyjnych rosyjskiego stowarzyszenia Memoriał, w rozmowie z Olgą Alehno.

Ministerstwo Edukacji Rosji zamierza „prostować stereotypy” w szkolnych podręcznikach historii, które pojawiły się po upadku ZSRS. Czyli chodzi o forsowaną od jakiegoś czasu przez Kreml politykę „przeciwdziałania fałszowaniu historii”. Jak ocenia Pani wprowadzenie tej polityki do rosyjskich szkół?

Cały problem polega na tym, że nikt nie fałszuje rosyjskiej historii. To wymysł Kremla i nic więcej. Ponieważ nie dochodzi do fałszowania, to nie ma też czemu przeciwdziałać. Wyniki tej polityki są więc nikłe. Dlatego specjalna kremlowska komisja ds. fałszowania historii w lutym 2012 r. oficjalnie zakończyła pracę. Były podejmowane próby znalezienia jakiejś innej formuły, lecz jak na razie bez większych skutków. Tak będzie też w wypadku szkolnych podręczników. Nawet ci nauczyciele bowiem, którzy wykazują lojalność wobec państwa, są w rozterce. Władza chciałaby, aby mówili uczniom: „Nasi sąsiedzi – kraje bałtyckie oraz inni z obszaru Europy Centralnej – chcą udowodnić nasze historyczne winy. Lecz my nie mamy sobie nic do zarzucenia i nie pozwolimy się oskarżać”. W dzisiejszych warunkach geopolitycznych formułowanie podobnych tez wprost jest jednak bardzo trudne. Powstała niejasna nawet dla nauczycieli kombinacja słów – „falsyfikacja historii”. A jeżeli sam czegoś do końca nie rozumiesz i nie jesteś o czymś przekonany, nie możesz tego uczyć innych. Jak pisał w książce „Archipelag Gułag” Aleksander Sołżenicyn: „Chcemy skłamać, lecz język nam nie pozwala”. Tak jest i w tym wypadku – język stawia opór kłamstwu.

Rosyjskie władze chcą przede wszystkim przeciwdziałać „pomniejszeniu osiągnięć” takich „wybitnych postaci” jak Józef Stalin. Memoriał od 1989 r. zajmuje się m.in. propagowaniem wiedzy o ofiarach represji stalinowskich, także wśród młodzieży. Jak Pani ocenia wiedzę dzisiejszych rosyjskich uczniów na temat tego okresu historii?
Jest to wiedza dostępna współczesnej młodzieży. Okres sowiecki minął i temat represji jest dziś opisywany w rosyjskich podręcznikach historii. Nawet w najbardziej kłamliwych, takich jak ten, który został opublikowany w 2009 r. Jego autorzy po raz pierwszy od 20 lat po rozpadzie ZSRS zmienili interpretację stalinowskiego okresu, nazywając dyktatora „skutecznym menedżerem”. I chociaż stalinowskie represje zostały nazwane przez nich „efektywnym mechanizmem selekcji kadrowej”, nie mogli zupełnie ominąć tego tematu. Dziś już nie da się tego ukryć. Z drugiej strony wielu uczniów historia w ogóle nie interesuje. Tym bardziej że przestała być obowiązkowym przedmiotem na egzaminie maturalnym i dziś maturę z tego przedmiotu zdają tylko ci, którzy zamierzają studiować na uczelniach o profilu historycznym.

Na ile pamięć o stalinowskim okresie jest dziś żywa w rosyjskim społeczeństwie?
To skomplikowana sprawa. Nie można bowiem zapominać, że Stalin nie dokonał represji na rosyjskim społeczeństwie sam. Brały w tym udział setki tysięcy osób. W różny sposób: od bezpośredniego udziału w aresztowaniach, skazywaniu, torturowaniu, po zarządzanie gułagami i działalność w partyjnej administracji. Ci ludzie i ich dzieci wciąż żyją, podobnie jak potomkowie ofiar. Poza tym w Rosji bywało różnie. Była rewolucja, wojna domowa, później czerwony terror. Każdy Rosjanin brał udział jak nie w jednym, to w drugim wydarzeniu. Potem nierzadko sam stawał się ofiarą represji i terroru. To jest problem, z którym Rosjanom do dziś trudno się uporać. Ale jak widzimy w naszej pracy z uczniami, dla tych, których bliscy ucierpieli w czasach sowieckich, bardzo ważne jest dokładne wyjaśnienie ich losu. Wielką popularnością cieszą się portale, na których można się dowiedzieć czegoś o historii własnej rodziny. Ludzie budzą się jakby ze snu po długim okresie strachu i zapomnienia. Z powodu polityki państwa rosyjskiego pamięć ta jest jednak pielęgnowana wyłącznie w sferze prywatnej. Na publiczne uhonorowanie i upamiętnienie stalinowskich ofiar jak na razie nie ma co liczyć.

Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane