Jak poinformował dyżurny komendy wojewódzkiej policji, 20-letni kierujący peugeotem 206 około godz. 22.30 wjechał do rowu i uderzył w drzewo. W wypadku poszkodowane zostały 2 osoby. Według dyżurnego straży pożarnej, jedna z nich była reanimowana. Dwie karetki, które zabrały poszkodowanych z miejsca wypadku, wobec braku możliwości wjazdu na autostradę A4, sforsowały bramkę wjazdową uszkadzając ją by jak najszybciej dotrzeć do szpitala w Opolu.
Wcześnie doszło do sporu między zarządzającą bramkami firmą Kapsch a mundurowymi. Chodziło o to, że bilety do bramek na autostradzie A4 obowiązują od 1 czerwca br. nie tylko zwykłych kierowców, ale także służby ratunkowe, jedzące na sygnale.
Jak informował portal nto.pl, firma Kapsch nie chciała wycofać się z pomysłu wpuszczania służb ratunkowych na autostradę tylko po pobraniu biletu. Lecz zdaniem mundurowych, na autostradzie obniży się przez to poziom bezpieczeństwa i utrudni działalność służbom ratunkowym. Przedstawiciele służb zapowiadali, że jeżeli przez konieczność pobrania biletu ratownicy choć raz nie dojadą na czas do miejsca zdarzenia, zawiadomią prokuraturę.
W związku z czym 31 maja b.r. Wicewojewoda opolski Antoni Jastrzembski zapowiedział, że w wyniku braku satysfakcjonujących rozwiązań dotyczących dojazdu służb ratowniczych na A4, po uruchomieniu poboru opłat zaakceptuje sytuację, w której straż będzie taranować bramki, by dojechać do rannych. Poinformował też, że urząd wojewódzki wysłał pisma do ministrów: spraw wewnętrznych, administracji i cyfryzacji, transportu, a także do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, informujące, że rozwiązania przyjęte przez firmę Kapsch, która jest zarządcą bramek wjazdowych na autostradzie A4 oraz Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, powodują istotne ograniczenia działalności służb ratowniczych w województwie opolskim.
- Sytuacja, w której karetka jadąc do poszkodowanych w wypadku ma się zatrzymywać, pobierać bilet, a wracając z rannym zatrzymać się i go zwrócić, jest kuriozalna. Dlatego żądam od instytucji, które taką procedurę wymyśliły, zniesienia głupich i nieżyciowych przepisów - powiedział Jastrzembski.
