Do zdarzenia doszło w poniedziałek po południu. Jak poinformowała młodsza aspirant Joanna Szczepaniak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Staszowie, ze wstępnych ustaleń wynika, że w rejonie tamy nad zalewem Chańcza, w miejscu do tego niedozwolonym spacerowało troje znajomych, 29-letni mężczyzna i dwie 24-letnie kobiety.
"W pewnym momencie mężczyźnie wypadł z ręki przenośny głośnik, próbując go odzyskać, poślizgnął się na stromej betonowej skarpie, zsunął do zalewu i zniknął pod wodą”
- przekazała.
Na pomoc mężczyźnie ruszyły towarzyszące mu kobiety, jednak same zaczęły tonąć. Pomocy, udzieliły im osoby przebywające nad zalewem.
Poszukiwania mężczyzny trwały około 30 minut, w akcję ratowniczą zaangażowani byli strażacy. Jak się okazało mężczyzna znajdował się około siedmiu metrów od miejsca, w którym wpadł do wody, na głębokości ponad trzech metrów.
"Mimo długotrwałej reanimacji, życia mężczyzny niestety nie udało się uratować" - dodała funkcjonariuszka.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że zarówno ofiara, jak i kobiety byli trzeźwi.