Radny PiS umów jeszcze nie widział - Jeżeli są to umowy, to się cieszę, że miasto zdecydowało się wykonać wyrok sądu. Szkoda, że stało się tak dopiero po trzech latach walki, podczas której ratusz wydał 50 tys. zł na obsługę prawną procesów - komentuje Jarosław Krajewski.
Ponad pół roku temu sąd okręgowy wydał wyrok, który zobowiązywał urzędników do ujawnienia zapisów umów, ale podano dane tylko trzech osób, z którymi je podpisywano. Pozostałe nazwiska utrzymywane były w tajemnicy. Chodziło m.in. o współpracę z mediami i organizację konferencji prasowej za 10 tys. zł czy o analizę pikniku naukowego za 4 tys. zł - przypomina portal tvnwarszawa.pl.
W 2009 r. radny PiS poprosił o informacje na temat tych umów. Urząd nie chciał ujawnił nazwisk, powołując się na ustawę o ochronie danych osobowych.
Na początku maja tego roku sąd przychylił się do wniosku radnego PiS, grożąc prezydent miasta grzywną.
