Jak poinformował rzecznik prowincji o. Piotr Chyła „nadawca, działając zgodnie z prawem, nie chce być traktowany ulgowo, ale też nie zgadza się na stwarzanie przez organ nadzorujący szczególnie uciążliwych warunków działalności”.
We wtorkowym oświadczeniu redemptorysta napisał, że decyzja KRRiT jest dla prowincji zaskoczeniem, gdyż przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wydał rozstrzygnięcie, nie rozpatrując wniosków dowodowych zgłoszonych przez pełnomocników koncesjonariusza. W jego ocenie należy uznać to za „rażące naruszenie norm postępowania”.
O. Chyła zaznaczył, że od kilku miesięcy ma miejsce „ożywiony dialog w formie wymiany pism między KRRiT i nadawcą”, który miał na celu ustalenie, czy działalność nadawcy rzeczywiście naruszała przepisy odnoszące się do tzw. ukrytej reklamy.
„W uzasadnieniu decyzji nie wyjaśniono, jaki konkretnie skutek reklamowy nastąpił w efekcie wyemitowania przedmiotowych przekazów. Samo stwierdzenie, że skutek taki jest «oczywisty», nie spełnia nawet minimalnych standardów wydawania rozstrzygnięć administracyjnych w demokratycznym państwie prawnym” - brzmi treść oświadczenia prowincji.
W poniedziałek Krajowa Rada poinformowała, że po przeprowadzonej analizie przesłanych do kontroli fragmentów programu Radia Maryja z maja ub.r. zdecydowała o ukaraniu nadawcy w wysokości 4 tys. zł.
