Co więcej, Bahr w zeszłym roku co innego opowiedział „GW”: „Była godz. 8:55. Minister już wiedział. Od siedmiu minut”. Kto więc kłamie? I jeśli Sikorski wiedział od godz. 8:48 o katastrofie, dlaczego przez prawie trzy kolejne tygodnie okłamywano opinię publiczną, że do tragedii doszło o 8:56?
Ponad wszystkim wisi zaś jedno fundamentalne pytanie: skoro rząd nie ma w sprawie Smoleńska nic do ukrycia, dlaczego premier i ministrowie tak na potęgę mącą, kluczą i manipulują?