Z ustaleń RMF FM wynika, że nagranie rozmowy dyżurnych ruchu zostało już zabezpieczone przez prokuraturę, a jego treść zawiera istotne informacje dotyczące katastrofy kolejowej.
Z rozmowy wynika, że dyżurni wiedzieli o niedziałającym zdalnym sterowaniu zwrotnicą. Na nagraniu dyżurny ze Starzyn mówi, że musi iść i przestawić zwrotnicę ręcznie. Dyżurna ruchu z sąsiedniej stacji, chwilę później wywoływała mężczyznę przez radio, jednak ten już nie odpowiadał. Był to dla niej jednoznaczny sygnał, że dyżurny ze Starzyn poszedł ręcznie przestawić zwrotnicę.
Dyżurni byli przekonani, że pociągi jadą prawidłowo, jednak gdy pociąg Interregio jadący z Warszawy o czasie nie przejechał odcinka pomiędzy stacjami, było już za późno.