W dodatku tłum dobrowolnie szedł za prowodyrami parę kilometrów przez miasto – aż przed Pałac Namiestnikowski. Trudno było nie zauważyć, że ktoś wcisnął uczestnikom marszu flagi i nawołujące do waśni transparenty. Bo przecież żądanie jakiejś prawdy i jakichś tam wolnych mediów musi prowadzić do rozruchów. Na szczęście telewizja publiczna stanęła na wysokości zadania. W „Wiadomościach” zrobili, co należy, i pominęli ten ewidentnie prowokacyjny incydent. Może dzięki temu premier będzie miał lepszy humor. I tak chłop się narobił na 100 dni swojego rządu. To takie męczące – nakładać nowe warstwy fluidu i tłumaczyć się z niepopełnionych błędów. A wiadomo, że za wszystko odpowiada Jarosław Kaczyński!
