Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Homolobby nie chce tolerancji tylko afirmacji"

fot.: afa.net - na zdjęciu Ed Vitagliano Z Edem Vitagliano, dyrektorem ds. badań nad chrześcijaństwem w American Family Association (AFA) w stanie Missisipi, o działaniach lobby homoseksualnego w Stanach Zjednoczonych rozmawia Olg

Autor:


fot.: afa.net - na zdjęciu Ed Vitagliano

Z Edem Vitagliano, dyrektorem ds. badań nad chrześcijaństwem w American Family Association (AFA) w stanie Missisipi, o działaniach lobby homoseksualnego w Stanach Zjednoczonych rozmawia Olga Alehno.

Co możemy zdefiniować jako lobby homoseksualne?
W Stanach Zjednoczonych  lobby homoseksualne to przede wszystkim zorganizowaną grupa interesu. Jej przedstawiciele próbują przekonywać kongresmenów, merów, członków organów ustawodawczych, do poparcia konkretnych zmian w amerykańskim prawie. Zmian, które zmierzają w kierunku zakorzenienia w naszej kulturze i prawodawstwie m.in. idei dekonstrukcji płci. W myśl tej idei różnice między płciami są wynikiem reguł przyjętych w społeczeństwie i powinno się je zburzyć.

Które organizacje w USA są częścią tej grupy nacisku ?
Jest kilka głównych grup zaangażowanych w kampanię „dekonstrukcji płci”. Przede wszystkim Human Rights Campaign (HRC) - największa organizacja homoseksualna w kraju. Następnie The National Gay and Lesbian Task Force (NGLTF), pierwotnym celem której było skreślenie homoseksualizmu z listy chorób psychicznych. Kolejna organizacja Gay & Lesbian Alliance Against Defamation (GLAAD) ma wielki wpływ wśród twórców Hollywood. Lecz Gay, Lesbian and Straight Education Network (GLSEN) specjalizuje się w wywieraniu wpływu w sferze edukacji. Są też mniejsze grupy, które często biorą udział w programach telewizyjnych lub radiowych gdzie lobbują na rzecz środowisk homoseksualnych.

Co Pana zdaniem udało się już osiągnąć aktywistom homoseksualnym?
Niedawno władze USA zezwoliły na służenie w wojsku amerykańskim ludzi, którzy otwarcie przyznają się do swoich homoseksualnych skłonności. Ta zmiana nastąpiła w czasach administracji Baraka Obamy. Obecnie w USA lobby homoseksualne najwięcej naciska na uznanie małżeństw osób tej samej płci. Tak się stało już w kilku stanach. Jeżeli nie udaje im się przekonać wyborców do legalizacji homomałżeństw, to spróbują oni przeforsować to za pomocą sądu federalnego. Wystarczy, że jeden z sędziów uzna takie małżeństwo za zgodne z konstytucją USA i zaczyna ono obowiązywać cały stan.
Lobby homoseksualne dąży do konsolidacji całego środowiska chce, żeby zmusić grupy chrześcijańskie do pewnych ustępstw. Aktualnie najgorsze rzeczy z tym związane dzieją się w takim mieście jak Boston, lub w takim stanie jak Illinois.
Lobby homoseksualne w Bostonie wymusza na tamtejszym Kościele przyzwolenie na adopcję dzieci przez pary tej samej płci. Kościół jest stawiany pod ścianą – albo zezwoli na to by każdy bez względu na orientacje mógł adoptować dziecko, albo wycofa się całkowicie z pośredniczenia w adopcjach. W Bostonie zmieniono prawo adopcyjne, homoseksualiści mogą ubiegać się o opiekę nad dziećmi na równi z parami małżeńskimi.
Kiedy przedstawiciele Kościoła zwrócili się do sądu z prośbą by zrobić wyjątek, w związku z tym, że oddanie dzieci do rodzin homoseksualnych jest sprzeczne z kanonem kościoła katolickiego, sąd stanu Massachusetts im odmówił. Rezultat był taki, że Kościół w Bostonie wycofał się z pomocy w adopcjach, którą od 100 lat z powodzeniem się zajmował. Ta sama historia może się powtórzyć w innych stanach USA. Im większa siła środowisk homoseksualnych tym silniejsze naciski na chrześcijan i instytucję Kościoła.

Jakimi metodami posługuje się lobby homoseksualne by osiągnąć swoje cele?
Najważniejszy cel ruchu homoseksualnego to doprowadzenie do rewolucji światopoglądowej, diametralnej zmiany podejścia amerykańskiego społeczeństwa do homoseksualizmu. Nie chodzi przy tym wcale o tolerancję zachowań i skłonności homoseksualnych, ale o ich afirmację.
Sztandarowym hasłem homoseksualistów jest równość. Środowiska chrześcijańskie w Stanach Zjednoczonych i generalnie na całym świecie nie mają nic przeciwko równości, ale tutaj chodzi o coś znacznie więcej. W Ameryce walka o równe prawa ma długą tradycję. Wystarczy wspomnieć chociażby walkę o prawa czarnoskórych. Czy mamy jednak rozpatrywać orientację płciową w podobny sposób jak różnice kolorów skóry? Czy chodzi o stworzenie takiej sytuacji, w której homoseksualista w świetle obowiązującego prawa jest stawiany na równi z czarnoskórymi? To stąpanie po bardzo cienkim lodzie.
Jeżeli homoseksualistom udało by się dowieść, że kategoria koloru skóry i orientacji seksualnej może być rozpatrywana na tym samym poziomie ideowym to większość Amerykanów połknie haczyk i faktycznie będzie za zrównaniem praw. Jeżeli im się nie uda – zwycięży opcja chrześcijańska, według której oddawanie się praktykom homoseksualnym jest grzechem tak samo jak np. cudzołóstwo.
Między tymi poglądami toczy się ostry konflikt. Amerykanie maja swoje zmartwienia. Boją się bezrobocia, drżą o przyszłość swoich rodzin, nie pozostaje im zbyt dużo czasu wolnego na rozmyślania o homoseksualistach i ich walce o przywileje. Ludzie są znużeni, często kończy się na tym, że ktoś mówi, „ej, tam, dajcie im te prawa, w końcu to nikomu nie zaszkodzi”. Chrześcijanom nie jest wszystko jedno. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że żądania homoseksualistów nie skończą się na pragnieniu tolerancji. Dążą do dużo poważniejszych zmian.

W jakim stopniu ludziom zaangażowanym w działania na rzecz środowiska homoseksualnego udało się wpłynąć na zmiany kulturowe w USA?
Jeśli miałbym wymienić jedną kwestię, którą lobby homoseksualne mistrzowsko zagospodarowało i przekuło na własny sukces to byłoby to wykorzystanie Hollywoodu. Za pośrednictwem wielkich produkcji kinowych zagłuszono w Amerykanach niechęć do homoseksualizmu. W latach 80-tych większość Amerykanów nie chciała nawet słyszeć o innych orientacjach seksualnych. Przemysł filmowy zadziałał bardzo sprawnie przedstawiając niechęć do homoseksualizmu jako objaw łamania praw człowieka. Wielką rolę w kreowaniu takiego obrazu odegrały m.in. różne talk-showy poruszające i promujące tematykę homoseksualizmu tj. np. program aktorki Ellen DeGenres i komedia sytuacyjna Will i Grace. Chrześcijanom jest bardzo trudno walczyć z potęgą Hollywoodu. Nie mamy dostępu do masowego odbiorcy, to nie my piszemy scenariusze filmów i programów. Jesteśmy zawiedzeni, że amerykańska telewizja i przemysł filmowy często pokazują chrześcijan jako osoby złe i zakłamane a homoseksualistów jako ich ofiary. To przykre, ale na tym polu lobby homoseksualne odnotowało spore sukcesy.

Kim są ludzie udzielający wsparcia temu środowisku?
Na pierwszym miejscu wymieniłbym Hollywood. Na drugim dziennikarzy, PR-owców i inne osoby mające do czynienia z przepływem informacji i ich odpowiednim eksponowaniem. To środowisko o dość liberalnym nastawieniu co przekłada się również na stosunek do homoseksualizmu. Nie patrzą na świat przez pryzmat wiary i z łatwością akceptują pewne trendy będące na bakier z religią. Trzecie miejsce na mojej osobistej skali zajmują ludzie nauki i kultury. To oni uczą nasze dzieci, że homoseksualizm nie jest niczym więcej jak jednym z możliwych stylów życia. Co się tyczy polityków – większość z nich po prostu wykorzystuje nastroje społeczne. Trzeba przyznać, że pierwsi politycy, którzy zdecydowali się publicznie poprzeć homoseksualistów zrobili to dość późno. Sondowali z której strony zawieje wiatr. Kiedy wyczuli, że wsparcie lobby homoseksualnego może im podnieść słupki poparcia włączyli się do debaty i poparli żądania homo-aktywistów. Jedną z politycznych twarzy tego ruchu był Bill Clinton, który w 1992 roku jako pierwszy prezydent USA wystąpił na dorocznym bankiecie Human Rights Campain (HRC), największej organizacji w USA zrzeszającej osoby homoseksualne
W ślad za nim poszedł Al Gore. Obaj politycy mimo, że sami nie są homoseksualistami jako pierwsi poparli ideę dekonstrukcji płci. Aktualnie nadzieją amerykańskich homoseksualistów może być prezydent Barack Obama, który poruszył niedawno temat małżeństw tej samej płci.

Czy są jakieś różnice między siłą tzw. tęczowych środowisk w Europie i Stanach Zjednoczonych?
W Ameryce lobby to jest bardzo mocne. Wynika to z faktu, że zmiany, jakie przez dziesięciolecia zachodziły w USA dotyczyły również homoseksualizmu. Preludium była rewolucja seksualna pod koniec lat 50-tych a potem zryw lat 60-tych.
Głównym przesłaniem rewolucji seksualnej było, że ludzie powinni mieć możliwość zrzucić z siebie wszystko co ich krępuje. Kiedy kultura masowa zaakceptowała ten punkt widzenia, to nie można już było powiedzieć, że heteroseksualnym ludziom wolno robić co chcą, lecz homoseksualistom nie. To była ulica jednokierunkowa. Homoseksualiści stanowią zaledwie 2-3 proc. ludności, która jednak wyjątkowo skutecznie wykorzystała zachodni laicyzm, i poluzowanie norm obyczajowych.
W Europie dochodzi do analogicznych sytuacji, chociaż muszę podkreślić, że wiele krajów europejskich wyprzedza w tej kwestii Stany Zjednoczone. W większości państw Europy, za wyjątkiem Polski oraz paru innych krajów, gdzie kościół katolicki jest nadal bardzo silny, zaczęto odchodzić od chrześcijańskich korzeni wcześniej, niż w USA. Dlatego te państwa stały się bardziej otwarte na żądania homoseksualistów. Przecież pierwsze, legalne małżeństwa homoseksualne pojawiły się w Holandii. USA zawsze były trochę z tyłu za Europą w tej kwestii. Ale myślę, że obecnie Stany Zjednoczone zaczynają doganiać Europę pod tym względem. USA i Europa już płacą za rezygnację z wiary w Boga i naszego chrześcijańskiego dziedzictwa. Mam na myśli nie tylko problemy gospodarcze, lecz również upadek rodziny i kultury. Mówiąc bez ogródek – działając wbrew fundamentom zachodniej cywilizacji oddalamy się od religijnego kompasu, który wskazywał nam drogę zła i drogę dobra.

Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane