Pamiętają Państwo film o tym właśnie tytule, w którym notoryczny kłamca prawnik Fletcher Reid (grany przez genialnego Jima Carreya) za sprawą życzenia swojego synka Maksa zaczyna nagle mówić prawdę?
Właśnie z tym filmem skojarzyły mi się ostatnie działania prezydenta Bronisława Komorowskiego, tyle tylko, że przed przemianą.
Prezydent nie ma czasu, by 3 lutego wręczyć nominację płk. Jerzemu Artymiakowi, nowemu szefowi Naczelnej Prokuratury Wojskowej, tłumacząc to pilnym wyjazdem do Monachium. Jednocześnie w szampańskim humorze (co widać na zdjęciach) w tym samym dniu mianuje na stopień generalski zastępcę dyrektora generalnego Służby Więziennej płk. Krzysztofa Kellera.
Kilka tygodni wcześniej prezydent „stracił głos" w Chinach i dlatego nie pojechał na pogrzeb Václava Havla. „Niedyspozycja" nie przeszkodziła jednak Bronisławowi Komorowskiemu udzielić wywiadu Polsatowi i śpiewać dziarsko kolędy.
Wyobraźmy sobie teraz, że prezydent przechodzi cudowną przemianę. Mówi, dlaczego zagłosował przeciwko rozwiązaniu WSI, dlaczego nie pojechał na pogrzeb Havla i co było rzeczywistym powodem, że nie wręczył nominacji płk. Jerzemu Artymiakowi.
Po raz kolejny okazałoby się – cytując klasyka – że tylko prawda jest ciekawa.
Źródło:
Dorota Kania