Sąd uwzględnił w całości pozew o ochronę dóbr osobistych prezesa PiS wobec wydawcy tabloidu, orzeczenie jest nieprawomocne.
Kaczyński żądał przeprosin za trzy artykuły z czerwca br. We wszystkich mediach głośno było wtedy o decyzji stołecznego sądu o wysłaniu lidera PiS na badania psychiatryczne. Zarządzono je na potrzeby procesu karnego o zniesławienie, który Kaczyńskiemu wytoczył Janusz Kaczmarek za nazwanie go "agentem-śpiochem". Potem sąd wycofał się z tej decyzji, którą lider PiS uznał za skandal; krytykowały ją też media.
Według adwokata Kaczyńskiego Krzysztofa Kufla "SE" naruszył zakaz podawania informacji o zdrowiu danej osoby (także pełniącej funkcje publiczne) bez jej zgody. Dlatego niedopuszczalny był tytuł z pierwszej strony: "Czy zamkną Kaczyńskiego w psychiatryku?", jak i ujawnienie pytań sądu do Kaczyńskiego, jakie środki uspokajające brał po katastrofie smoleńskiej. "Memu klientowi przypisano chorobę psychiczną" - mówił mec. Kufel. Zaprzeczał twierdzeniom "SE", by gazeta miała prawo powołać się na informacje o badaniach, bo ujawniło ją RMF FM.
Sąd uznał, że doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych prezesa PiS, za co wydawca ma go przeprosić na łamach "SE", na stronach internetowych gazety oraz w piśmie do powoda. W przeprosinach - którym nie może towarzyszyć żaden komentarz - mają się znaleźć wyrazy ubolewania za naruszenie dobrego imienia i godności powoda; za sugestię jego "możliwych dysfunkcji psychicznych"; za naruszenie prywatności przez spekulacje o stanie zdrowia; za tendencyjny dobór zdjęć oraz ujawnienie bez jego zgody danych osobowych i wizerunku.
Ponadto mocą wyroku inkryminowane artykuły mają być usunięte ze stron internetowych "SE".
Uzasadniając wyrok, sędzia Rafał Wagner mówił, że teksty "SE" były nadinterpretacją decyzji sądu o badaniach, bo czym innym jest ich zarządzenie, a czym innym umieszczenie kogoś w zakładzie zamkniętym. Sędzia przypomniał, że potrzebna jest do tego długa procedura, a w prywatnym procesie o zniesławienie taka możliwość jest bardzo ograniczona. Sędzia dodał, że w tekstach "SE" nie było o tym mowy.
Dlatego pytanie o "zamknięcie w psychiatryku" miało - zdaniem sądu - służyć jedynie sensacji. Sąd uznał, że teksty "SE" pisane "w napastliwej formie", w zestawieniu z dobranymi zdjęciami Kaczyńskiego, miały na celu poniżenie powoda. "To była pożywka dla wielu, by kpić i szydzić z powoda" - mówił Wagner, powołując się na komentarze internautów.
Wagner uznał za nietrafny argument "SE", by to Kaczyński pierwszy ujawnił dane o swym zdrowiu. Podkreślił, że powód mówił o tym w reakcji na informację o badaniach, która wyciekła z niejawnego procesu z Kaczmarkiem. Według sądu nie ma znaczenia, że pierwsze informacje o badaniach podały RMF FM i TVN24. "Każda jednostka odpowiada w granicach własnego naruszenia; w przypadku każdej informacji jest wymagana zgoda osoby, której ona dotyczy" - dodał sędzia.
Według sędziego tekst przeprosin skompensuje krzywdę powoda. Wagner podkreślił, że nie ma on charakteru represji wobec pozwanego, tym bardziej, że powód nie zgłaszał roszczeń finansowych.