Portal rp.pl podał w piątek, że pion lustracyjny IPN skierował do sądu wniosek o uznanie Szczuki za kłamcę lustracyjnego. „To obecnie najwyższy rangą urzędnik państwowy podejrzewany o podanie nieprawdy w oświadczeniu lustracyjnym. Informację tę potwierdziła prokurator Aneta Rafłko z warszawskiego oddziału Biura Lustracyjnego IPN” – napisał portal rp.pl.
Według portalu w archiwum IPN zachowała się w formie mikrofilmu teczka dokumentująca współpracę Szczuki z wywiadem. „Z zapisów ewidencyjnych SB wynika, że Szczuka był obiektem zainteresowania nie tylko wywiadu cywilnego, ale wojskowych służb specjalnych oraz Biura Ochrony Rządu. Szczuka stał się obiektem zainteresowania SB, kiedy na początku lat 80 studiował na wiedeńskiej Akademii Dyplomatycznej” – napisano.
Rzeczniczka prasowa resortu finansów Małgorzata Brzoza w piśmie do autora tekstu Cezarego Gmyza poinformowała, że w związku ze skierowaniem przez IPN do sądu wniosku o wszczęcie postępowania lustracyjnego, wiceminister Szczuka zwrócił się do premiera Donalda Tuska z prośbą o przyjęcie jego rezygnacji. Zaznaczyła, że wiceminister złożył dymisję 8 listopada, tak jak pozostali wiceministrowie. Brzoza przekazała portalowi pismo Szczuki, w którym wiceminister wskazał, że oświadczenie lustracyjne złożył w związku z powołaniem go po raz pierwszy na stanowisko wiceministra finansów w 2004 r. W oświadczeniu tym stwierdził, że nie pracował, nie pełnił służby, ani nie był też świadomym i nieświadomym współpracownikiem organów bezpieczeństwa.
Szczuka zapewnia w oświadczeniu dołączonym do pisma resortu finansów, że nie współpracował z organami bezpieczeństwa PRL. Oświadczył też, że do czasu jednoznacznego wyjaśnienia zgłoszonych we wniosku IPN wątpliwości nie powinien pełnić funkcji podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów oraz Głównego Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych, dlatego zwrócił się do premiera o przyjęcie rezygnacji z tych stanowisk.