Sąd uwzględnił pozew w wyroku zaocznym, wydanym we wtorek wobec niestawienia się pozwanej, o czym poinformował PAP naczelny „SE” Sławomir Jastrzębowski.
Wyrok zaoczny zapada, jeśli pozwany nie stawił się na posiedzenie. W takim wypadku sąd bez badania uznaje za prawdziwe twierdzenia pozwu. Od takiego wyroku pozwany może złożyć sprzeciw, który powoduje ponowne, tym razem merytoryczne, rozpoznanie sprawy.
Wydawca i naczelny „SE” pozwali Hannę Lis za niezgodne z prawdą oskarżenie o sprowokowanie przez reporterów i fotoreporterów „SE” lub osoby działające na zlecenie redakcji tej gazety sytuacji przed jej domem, która skończyła się „stłuczką” opisaną potem przez „SE”. - W aucie, o którym mowa, byli freelancerzy, a nie ludzie z „SE”, a zdjęcia kupiliśmy na wolnym rynku - mówił Jastrzębowski.