W skardze do Rady Etyki Mediów Barbara Bubula i Bożena Walewska z Rady Programowej TVP S.A. zwracają uwagę, że w czasie programu, którego gościem był Jarosław Kaczyński, Tomasz Lis złamał m.in. zasadę obiektywizmu, prawdy, uczciwości, szacunku oraz oddzielania informacji od komentarza, a jego zachowanie było „niezgodne z wszystkimi zasadami zawartymi w Karcie Etycznej Mediów”.
- Jako członkowie Rady Programowej TVP S.A czujemy się w obowiązku zająć publicznie stanowisko w sprawie prowadzenia programu przez Tomasza Lisa, który jest reklamowany na stronie TVP jako „jeden z najbardziej cenionych polskich dziennikarzy” - czytamy w skardze przesłanej do Rady Etyki Mediów.
Ponadto Barbara Bubula i Bożena Walewska podkreślają, że prowadząc program przed wyborami Lis nie pytał prezesa największej partii opozycyjnej o rzeczy „najważniejsze dla Polski” lecz zadawał nieistotne pytania.
- Większość pytań dotyczyła spraw nieistotnych.Tomasz Lis chciał jedynie zdenerwować, skompromitować, zmusić do tłumaczenia się i w efekcie poniżyć Jarosława Kaczyńskiego – czytamy w skardze.
Zobacz też: Tusk skrytykował Lisa za debatę z Kaczyńskim !!!
Z kolei po spotkaniu przedwyborczym Małgorzata Raczyńska kandydatka do Sejmu z listy PiS powiedziała:
Monitoring Fundacji Batorego pokazał, ze programy informacyjne TVP neutralnie przedstawiają partie polityczne i ich liderów. Pewnie tak jest. Ale obraz jest niekompletny więc i nie do końca prawdziwy. Poza analizą i oceną socjologów bowiem pozostały poważne programy telewizyjne, które na co dzień kształtują świadomość polityczna Polaków, wyrabiają gusta. Brakuje więc wiedzy o ocenie tych najpoważniejszych gatunków czyli programów publicystycznych ale też rozrywkowych, satyrycznych, dziś głęboko zatopionych w politycznym sosie, oraz telewizji śniadaniowych nie stroniących od tej tematyki, już choćby w świadomym pomijaniu pewnych tytułów w przeglądach prasy.
Programu „Tomasz Lis na żywo” w TVP 2 i jego gospodarza nikt nie ocenia.
Wyrósł więc w swoim środowisku na arbitra moralności i pierwszego „publicystę”. On krytykuje, poucza, karci. Warto jednak zajrzeć czasami do studia, bo poziom ostatniej audycji uwłacza inteligencji Polaków, uwłacza roli telewizji publicznej. Pan Lis odwołuje się do standardów dojrzałych demokracji, sam jednak nie dojrzał do roli dziennikarza mediów publicznych. W studio Programu 2 obowiązywały standardy białoruskie, płynęła czysta propaganda, a pan Tomasz był rzecznikiem jednej opcji, jednej grupy, dla której perspektywa zmiany rządu w demokratycznych wyborach jest zamachem na demokrację. Lis zaprosił lidera największej partii opozycyjnej nie na debatę przecież, a po to, by wyszydzi, zdyskredytować, zdezawuować. Zgubiła go pycha, zaplątał się we własne sidła. Nie docenił swojego gościa, bo za wszelką cenę chciał wykonać zadanie. I wykonał, i obnażył się i zgrał, i powinien odejść. Tak zrobiłby dziennikarz z klasą, naprawdę rozumiejący standardy dojrzałych demokracji. Ale Tomaszowi Lisowi pewnie będzie musiała pomóc opinia publiczna, bo na władze TVP, też nie ma co liczyć.