Beata Kempa
Zupełnie tego nie rozumiem. Po pierwsze: w debacie wzięła udział w moim zastępstwie świetnie przygotowana poseł Maria Zuba. A więc atak na mnie jest także atakiem na kompetencje pani poseł Zuby, doświadczonej parlamentarzystki i członka sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Po drugie: w Kielcach był tamtego dnia prezes PiS Jarosław Kaczyński, który miał tu i konferencję prasową, i spotkanie z lokalnymi kandydatami. Trudno, żebym jako szefowa świętokrzyskich struktur Prawa i Sprawiedliwości nie towarzyszyła liderowi partii. Ponadto konferencja się opóźniła, bo Jarosław Kaczyński utknął w korku - mamy przecież Polskę w budowie - zatem nie miałam żadnych szans, aby zdążyć na zorganizowaną przez "Echo Dnia" debatę.
Chciałabym się także odnieść do słów Sławomira Kopycińskiego z SLD, który powiedział podczas debaty: "Szkoda, że nie ma pani Beaty, bo jak chyba większość z nas chciałem jej zadać pytanie, dlaczego kandyduje z Kielc, a nie z Wrocławia". Im więcej takich wypowiedzi polityków z ziemi świętokrzyskiej, tym bardziej Polacy będą myśleli, że ludzie z tego regionu są niegościnni. A przecież nie jest to prawda: mieszkańcy województwa świętokrzyskiego są bardzo gościnni, tylko niektórzy politycy starają się - jak widać - ten pozytywny wizerunek zepsuć.