To nie są spoty reklamujące gazetę, ale pewien światopogląd. Spoty bazujące na najniższych instynktach, kłamliwe, można powiedzieć nawet, że haniebne. Nie dziwię się stacjom, że odmówiły ich emisji, bo telewizje nie są od tego, żeby podżegać do nienawiści, a kształtować kulturalny sposób prezentacji własnych przekonań. Wszystko można powiedzieć, ale bez obrażania kogokolwiek. To budzi mój zdecydowany sprzeciw - stwierdziła Kolenda-Zaleska.
Dziennikarka TVN nie wytłumaczyła jednak, co "kłamliwego" i "podżegającego do nienawiści" jest w ocenzurowanym filmie reklamowym.
A oto inna "złota myśl" gwiazdy TVN, tym razem o jej stacji telewizyjnej:
Żadne wydarzenia nie są przemilczane czy ukrywane. Patrzymy władzy na ręce i – jak trzeba – ostro krytykujemy.
Kolenda-Zaleska nie dodała jednak, że TVN nie patrzył władzy na ręce chociażby w przypadku wymienionych w "kłamliwym" spocie "Codziennej" tajemniczych samobójstw.
Reporterka TVN jest kolejną dziennikarką, która w groteskowy sposób skrytykowała zakazane reklamy nowego dziennika. Wcześniej jedna z publicystek "Gazety Wyborczej" napisała, że spoty "Codziennej" są... "perwersyjne".