- To poważny atak, wykazuje podobne cechy charakterystyczne jak atak sprzed miesiąca, tyle że teraz był skoncentrowany na jednym kraju - na Ukrainie, chociaż dotknął też prawie całej Europy zachodniej oraz niektórych innych krajów, instytucji i przedsiębiorstw związanych z Ukrainą - powiedział Macierewicz.
- Na szczęście, według mojej wiedzy, nie zostały zaatakowane w Polsce żadne instytucje związane z szeroko rozumianą sferą bezpieczeństwa. Z tego punktu widzenia Polska ciągle jest w lepszej sytuacji niż inne kraje, ale szeroki zasięg, a zwłaszcza koncentracja na Ukrainie, której bezpieczeństwu - jak uznali tamtejsi specjaliści - atak zagraża, jest dla nas istotnym sygnałem ostrzegawczym o postępujących działaniach przeciwnika - dodał minister.
- Według Ukraińców, są nim Rosjanie. Nie wiem, czy ta diagnoza jest trafna, ale trzeba ją brać pod uwagę - zaznaczył szef MON.
- Ponieważ ten atak jest - z naszego punktu widzenia - groźniejszy niż atak sprzed miesiąca, ze względu na koncentrację ukraińsko-europejską - należy bardzo poważnie do niego podejść. Na szczęście MON w ostatnich dniach przejęło odpowiedzialność, a minister obrony jest dysponentem akcji Skarbu Państwa w przedsiębiorstwie, które ma potencjał pozwalający stać się narodowym operatorem systemu bezpieczeństwa cybernetycznego - firmie Exatel - powiedział.
W środę w związku z atakami zebrał się Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego. Po jego posiedzeniu premier Beata Szydło poinformowała, że nie było powodów, by zwiększać stopień alarmowy. Jak powiedziała, nie odnotowano ataków na instytucje państwowe w Polsce, było natomiast kilka przypadków ataków na systemy prywatne i komercyjne. Policja miała zgłoszenia od kilku prywatnych podmiotów.