Zarówno wiodący politycy Koalicji Obywatelskiej, jak i sympatyzujące z nimi media milczą ws. potwornej afery pedofilsko-zoofilskiej, która miała miejsce w Kłodzku, w związku z którą została skazana aktywna działaczka ugrupowania.
Tylko niektóre media nagłaśniają kolejne przypadki seksualnych zbrodni, w których skazani to politycy związani z obecnie rządzącą partią.
Zmowa milczenia elit
To, co stało się w Kłodzku to absolutna potworność - bestialstwo, które budzi najwyższe oburzenie każdego uczciwego człowieka. Za to powinny dotknąć tych ludzi najsurowsze kary
- zaczął Mateusz Morawiecki w rozmowie z Michałem Rachoniem na antenie Telewizji Republika.
Dodał, że w obliczu takich tragedii opowiada się za przywróceniem kary śmierci.
Szczególną uwagę zwrócił na zmowę elit. Były premier pytał o artykuły na głównych portalach i materiały dziennikarzy, którzy w przeszłości tak gorliwie rozliczali przypadki pedofilii, gdy chodziło o zbrodnie popełniane przez duchownych. - Dlaczego milczy cały warszawski salon? Gdzie są elity? - dopytywał były premier.
Podkreślił, że należy sprawdzić, czy media głównego nurtu nie "zamiatały tego tematu pod dywan".
Mamy prawo wiedzieć
Dodał, że Polacy mają prawo wiedzieć, a opinia publiczna pytać o to, co wiedziały o zbrodniach, o które oskarżano członków KO (wtedy PO) szefowie tej partii na różnych szczeblach.
Morawiecki wymienił szefa partii Donalda Tuska, Tomasz Siemoniaka, który wspierał w kampanii samorządowej Kamilę L., a także wicemarszałek Sejmu Monikę Wielichowską, która przez lata współpracowała ze skazaną kobietą.
Szef europejskich konserwatystów zasugerował, że atmosfera wokół tej sytuacji przypomina aferę Jeffrey'a Epsteina.